Wtorek, 16 grudnia
17. dzień - "Pokorni, którzy wchodzą pierwsi"
• So 3, 1-2. 9-13 • Mt 21, 28-32
Słowo dnia: „Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa Bożego” (Mt 21, 31).
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Refleksja: Dwaj synowie to dwie postawy: grzeczne „tak” bez czynu i ostre „nie”, które przeradza się w posłuszeństwo. Jezus stawia obok siebie grzeszników, którzy się nawrócili, i religijnych, którzy zostali przy deklaracjach. Bóg patrzy bardziej na drogę niż na punkt startu.
Modlitwa: Panie, Ty znasz moje „tak, Panie”, za którymi niewiele stoi. Dziękuję Ci, że nie skreślasz moich spóźnionych powrotów. Daj mi łaskę szczerego „opamiętania się” tam, gdzie dotąd mówiłem Ci „nie” czynami. Uczyń mnie częścią Twojej pokornej „reszty”.
Krok do Betlejem: Wybierz jedną konkretną sprawę, w której od dawna wiesz, co jest dobre, a odkładasz decyzję. Zrób dziś pierwszy, nawet mały krok posłuszeństwa.
Pierwsze czytanie - So 3, 1-2. 9-13
Sofoniasz najpierw pokazuje mroczne tło. „Biada buntowniczemu i splugawionemu miastu”. Chodzi o Jerozolimę. Miasto Przymierza nie słucha głosu Pana, nie przyjmuje upomnienia, nie ufa, nie zbliża się do Boga. Grzech opisany jest jako zamknięcie na słowo, na korektę, na relację.
Reklama
Potem ton się zmienia. Bóg obiecuje: „Wtedy przywrócę ludom wargi czyste”. Wargi w Biblii oznaczają serce w momencie, gdy mówi. „Czyste wargi” to zdolność wołania imienia Pana bez fałszu. To trochę jak odwrócenie wieży Babel. Zamiast pomieszanych języków, jeden wspólny kierunek: służba Bogu „jednym ramieniem”, zgodnie, razem.
Zaskakuje zasięg tej łaski. „Z za rzek Kusz” -z najdalszych stron znanego świata- przyjdą czciciele, niosąc dar. Zbawienie nie jest własnością wąskiej grupy sprawiedliwych. Bóg szuka tych, którzy pozwolą się oczyścić, nawet jeśli przychodzą z daleka.
W centrum obietnicy jest mała grupa: „lud pokorny i ubogi, który szuka schronienia w imieniu Pana”. To „reszta Izraela”. Nie elita, nie silni, nie wpływowi. Ci, którzy przestają opierać się na sobie. „Nie będą czynić nieprawości, nie będą mówić kłamstwa”. Odnowa zaczyna się od języka i czynów. Znika oszustwo, manipulacja, podwójna gra.
Ostatni obraz jest sielski, bardzo bliski Psalmom: „Będą paść i leżeć, a nikt ich nie przestraszy”. Pasterz jest tak blisko, że strach traci władzę. Adwent stawia ten tekst obok naszego Kościoła i serca. Może widzimy w sobie raczej „miasto buntownicze” niż idealną „resztę”. Dobra nowina brzmi: Bóg sam oczyszcza wargi, uczy pokory, zbiera małych. Zbawienie zaczyna się tam, gdzie człowiek przestaje udawać wielkiego i daje się ukryć w Jego Imieniu.
Ewangelia - Mt 21, 28-32
Jezus opowiada prostą przypowieść. Ojciec ma dwóch synów. Prosi: „Dziecko, idź dziś pracować w winnicy”. Pierwszy odpowiada ostro: „Nie chcę”. Ale potem „opamiętał się” i poszedł. Drugi mówi bardzo grzecznie: „Idę, panie”, lecz nie rusza się z miejsca. Wszyscy bez trudu rozpoznają, który spełnił wolę ojca.
Reklama
W tej krótkiej scenie widać dwie postawy religijne. Pierwszy syn zaczyna źle, kończy dobrze. Drugi zaczyna piękną deklaracją, ale na niej poprzestaje. Słowo „opamiętał się” nie jest tu jeszcze klasycznym metanoeō. To raczej „poruszył się wewnętrznie”, „zmienił decyzję”. Nawrócenie rodzi się nie z pięknego języka, ale z tego jednego momentu, gdy człowiek pozwala, by coś w nim pękło i zmienił kierunek.
Jezus nie zostawia przypowieści w zawieszeniu. Mówi do arcykapłanów i starszych: „Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa Bożego”. To zdanie musiało brzmieć jak skandal. W logice czysto moralnej oni powinni być przecież na końcu kolejki. A jednak to właśnie oni byli pierwszym synem. Żyli daleko od Prawa, ale gdy usłyszeli głos Jana, uznali swój grzech, dali się ochrzcić, zaczęli inną drogę.
Przywódcy religijni byli podobni do drugiego syna. Mieli „tak” na ustach. Znali proroctwa, praktykowali kult. Jan przyszedł „drogą sprawiedliwości”, jego życie było spójne ze słowem. Oni to widzieli, ale „nie opamiętali się potem, by mu uwierzyć”. Zamknęli serce w grzecznej formie. Zostali przy deklaracji.
Orygenes widział w tych dwóch synach pogan i Izraela. Poganin, który żył w oddaleniu, nawraca się i idzie do winnicy. Syn Przymierza zostaje przy słowach. Ewangelia nie po to to pokazuje, by kogokolwiek upokorzyć. Pokazuje, że Bóg patrzy bardziej na drogę niż na punkt startu. Bardziej na to, czy dziś idę do winnicy, niż na to, jakie miałem wczoraj deklaracje.
Zestawienie z Sofoniaszem jest bardzo mocne. Bóg obiecuje zbawienie „pokornym i ubogim, szukającym schronienia w Jego imieniu”. Dziś widzimy, jak wygląda taka pokora w praktyce. To uznanie: „moje dotychczasowe ‘nie’ było złe, chcę pójść”. To zgoda, by zostać zawstydzonym przez własne wcześniejsze słowa. To także radość, że Bóg naprawdę stawia celnika i prostytutkę w pierwszym szeregu wchodzących do królestwa, jeśli tylko uwierzą.
Adwent stawia przed nami pytanie, które brzmi spokojnie i precyzyjnie. Do którego więc syna jestem dziś bardziej podobny? Może liturgicznie, teologicznie, językowo jestem bardzo „tak, panie”, a praktycznie niewiele się rusza. Dobra nowina jest taka, że w każdej chwili mogę wejść w drogę pierwszego syna. Pozwolić, by słowo Jezusa poruszyło wewnątrz. Wstać. Pójść do winnicy. U Boga liczy się ten właśnie krok, nie perfekcja życiorysu.
