Na pewno o duże pieniądze. Unia Europejska nałożyła na Polskę obowiązek wdrożenia dyrektywy NIS2. Chodzi w niej o dostosowanie przedsiębiorstw oraz instytucji do nowych wymogów cyberbezpieczeństwa. Sama idea nie jest zła, bo każde państwo powinno dbać o to, by jego cyberprzestrzeń była odpowiednio zabezpieczona. Co budzi jednak zdumienie, ustawa przygotowana przez resort ministra Gawkowskiego… jest najostrzejszą, najdalej idącą w całej Unii Europejskiej. Obejmuje swoim zasięgiem wiele dziedzin i obszarów, które nie mają wiele wspólnego z infrastrukturą krytyczną.
Co oznacza taki kształt ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa? Dwie rzeczy na pewno; olbrzymie koszty dla gospodarki i polityczno-ekonomiczny konflikt, przede wszystkim z Chinami. Najprościej rzecz ujmując, im więcej zadań, im więcej branż i im więcej obszarów zostanie wpisanych do ustawy, tym więcej kosztów poniosą wszystkie firmy oraz instytucje, by sprostać jej wymogom. Mówimy bowiem nie tylko o przedsiębiorstwach ale np. również urzędach czy szpitalach, które najprawdopodniej będą musiały na masową skalę wymieniać sprzęt. Mówimy o zbiorczych kosztach rzędu dziesiątków miliardów złotych.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Co do tego mają Chińczycy? Otóż spora część sprzętu, o którym mowa, produkowana jest przez chińskie koncerny i to one mają dziś poważny udział w tym rynku na terenie Polski. W sytuacji narastającej rywalizacji geopolitycznej na świecie oraz wpływów jakie w Polsce posiadają Amerykanie, nietrudno zgadnąć jacy dostawcy znajdą się na celowniku nowych przepisów. Zresztą sam wicepremier Gawkowski całkiem otwarcie chwalił się, że ustawa powstawała we współpracy z amerykańskimi partnerami.
Mamy więc w rezultacie ustawę daleko wychodzącą poza to, co wynika z przepisów unijnej dyrektywy. Mamy kilkadziesiąt miliardów kosztów, które poniosą polskie firmy oraz instytucje państwa polskiego. Mamy sprzęt, przede wszystkim pochodzący od chińskich dostawców, który trzeba będzie wymienić, by zrealizować zapisy ustawowe. Mamy wreszcie firmy… które zarobią na tym ogromne pieniądze, bo przecież trzeba będzie zastąpić jedne urządzenia drugimi.
Niewątpliwie Chiny i chińskie podmioty stanowią wyzwanie oraz konkurencję dla europejskiej gospodarki. Niewątpliwie Polska powinna dołożyć starań by zapewnić odpowiednie standardy cyberbezpieczeństwa w swojej przestrzeni. Z tych dwóch przesłanek nie wynika jednak w żaden sposób powód, dla którego Polska, rękami wicepremiera Gawkowskiego, pcha się na pierwszą linię frontu w zmaganiach gospodarczych i technologicznych pomiędzy Chinami a Unią Europejską. Takie ustawianie się przez rząd nie znajduje uzasadnienia ani w naszym położeniu geopolitycznym, ani w sytuacji gospodarczej, ani tym bardziej - budżetowej.
Reklama
Leżąc w Europie Środkowej Polska pozostaje zagrożona przez Federację Rosyjską i jej ekspansjonistyczne dążenia. Z kolei Rosja, uwikłana w wojnę na Ukrainie wraz ze wszystkimi jej skutkami, popada w coraz większą zależność od Chin. Czy w tej sytuacji nie powinniśmy dbać o zachowanie możliwie poprawnych relacji z Pekinem? Wydaje się to sprawą oczywistą. Gospodarczo jesteśmy państwem szybko rozwijającym się, aczkolwiek nasz rozwój jest zagrożony, zwłaszcza przez szybko rosnące koszty. Jakie jest wobec tego uzasadnienie dla mnożenia owych kosztów ponad poziom wymagany przez Unię Europejską? Nie widać żadnego sensownego wytłumaczenia poza tym, że… kilka firm zarobi ogromne pieniądze na wymianie sprzętu.
Spójrzmy wreszcie na sytuację budżetową. Niemała część środków, które będą musiały zostać przeznaczone na wdrożenie ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa, zostanie wydana przez instytucje finansowane ze środków publicznych. Tymczasem Polska z roku na rok ma rekordowe deficyty, sytuacja budżetowa jest bardzo trudna, Narodowy Fundusz Zdrowia bankrutuje. Czy to naprawdę dobry moment by mnożyć koszty ponad to czego wymaga od nas UE?
W istocie nie ma żadnego uzasadnienia by wdrażać dyrektywę NIS2 w sposób, w jaki zaproponował resort cyfryzacji. Próba odgrywania najwierniejszego amerykańskiego pupila w tej części świata nie przynosi żadnego przełożenia na politykę Waszyngtonu. Nadgorliwość kolejnych polskich rządów nie powoduje zmiany długofalowej strategii USA, nastawionej na wycofywanie się z europejskiego systemu bezpieczeństwa. Skoro tak, to jednym uzasadnieniem dla radykalnej formy ustawy o KSC pozostaje zapewnienie zarobku firmom, które zarobią na wymianie sprzętu. Czyli po raz kolejny będziemy w Polsce ponosić publiczne koszty by zapewnić prywatne zyski wybranej grupie ludzi.
Robert Winnicki analityk, publicysta, b. poseł na Sejm RP, współtwórca Konfederacji, założyciel Ruchu Narodowego i Marszu Niepodległości
