Liczne pobyty w Japonii nie uodporniły mnie na powracające każdorazowo pytanie: Skąd miłość mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni do polskiej muzyki, a w szczególności do spuścizny po naszym Fryderyku Chopinie? Pisząc te słowa w hotelowym pokoju z widokiem na park otaczający Pałac Cesarski w Tokio, mam pełną świadomość liczonych w milionach wejść przez Internet na kanały Polskiego Radia do transmisji i retransmisji ostatniego Konkursu Chopinowskiego. Mam też w pamięci zainteresowanie Japończyków Chopinowską spuścizną w jubileuszowym roku 2010 (200. rocznica urodzin Mistrza Fryderyka) i czymś, co znamienne – serwisami dzwonków do telefonów mobilnych, oczywiście z muzyką Chopina. Jeśli komuś mało dowodów uwielbienia naszego kompozytora, to polecam wizytę w centrum miasta Hamamatsu, gdzie obok wielkiej sali koncertowej stoi replika pomnika z Łazienek Królewskich, a regularnie odbywające się tutaj konkursy i kursy mistrzowskie odnoszące się do muzyki naszego kompozytora to prawdziwy fenomen. I o ile to można odczytywać jako fenomen popularności muzyki Chopina absolutnie bezprecedensowy, to jego szczytem była dla mnie niedzielna obecność na telewizyjnym ekranie czegoś w rodzaju lekcji gry na fortepianie, w której Rosjanin Stanisław Bunin, zwycięzca XI Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie (1985 r.), dodatkowo laureat dwóch nagród specjalnych za poloneza i wykonanie koncertu z orkiestrą (wyemigrował via Niemcy do Japonii w latach 90. minionego wieku), pokazuje, jak grać Chopinowskie Preludium e-moll. Pianista instruuje, jakich błędów nie popełniać, kiedy, gdzie i który palec podkładać, aby w pewnym momencie fraza nam się nie rwała, a piękno muzyki mówiło do nas swym ulotnym językiem. I to wszystko w Japonii w telewizyjnym prime timie niedzielnego przedpołudnia! Nie sposób tutaj uniknąć dygresji: A co u nas? Przyznam, trochę nas Japończycy swoją miłością do Chopina zawstydzają. Ale ta muzyczna miłość do Polski i Polaków ma wiele innych przykładów. Anna Maria Jopek regularnie występuje w tokijskim klubie Blue Note, który osobiście uważam za najlepszy na świecie. Jazzmani są regularnymi gośćmi na największych festiwalach, podobnie jak soliści – spece od muzyki klasycznej, operowi śpiewacy czy całe orkiestry. Obecność Filharmonii Narodowej, regularne koncerty Sinfonii Varsovii (orkiestra rezydent) w japońskiej części światowego festiwalu La Folle Journée, pełne sale w czasie spektakli Warszawskiej Opery Kameralnej (samo „Wesele Figara” pod batutą Zbigniewa Gracy WOK wystawiła w Japonii ponad 100 razy! ) to najlepsze dowody, jak Japończycy doceniają to, co polskie.
Za tydzień będzie mniej muzycznie, będzie o patriotyzmie i roninach. Oczywiście – prosto z Tokio.
Kadr z filmu - (L)Filip Gurłacz i (P)Andrzej Mastalerz
Janek (Filip Gurłacz) to chłopak, któremu życie nie dało szansy na beztroską młodość. Porzucony przez ojca alkoholika (Andrzej Mastalerz) każdego dnia walczy o przetrwanie i opiekuje się ciężko chorą matką (Maria Gładkowska). Aby zdobyć pieniądze na leczenie i utrzymanie domu, podejmuje coraz bardziej ryzykowne decyzje, wpadając w spiralę problemów, z której coraz trudniej się wydostać. Gdy nad jego życiem zbierają się najciemniejsze chmury, a utrata wszystkiego wydaje się nieunikniona, niespodziewanie powraca ojciec. Człowiek, który zawiódł najmocniej! O czym mowa?
Mowa o filmie Odzyskany. To poruszająca, pełna emocji opowieść o rodzinie, przebaczeniu i nadziei, która potrafi się odrodzić nawet w najbardziej beznadziejnych okolicznościach. To historia o utraconym dzieciństwie, tęsknocie za bliskością i walce o drugą szansę, zanim będzie za późno.
Są zdania, które w rodzinie bolą bardziej niż kłótnia o pieniądze, wybór studiów czy decyzja o wyjeździe za granicę: nie chodzę już do kościoła”, „nie wierzę tak jak wy”, „Kościół mnie nie przekonuje”, „nie chcę o tym rozmawiać”….
Dla wierzących rodziców takie słowa nie są jedynie informacją o zmianie poglądów, ale dotykają one samego rdzenia religijnego życia: chrztu, modlitwy przy łóżku dziecka, pierwszej komunii, rodzinnych świat, niedzielnej eucharystii, pacierza, krzyża na ścianie czy też w końcu nadziei zbawienia.
„Przyznanie dzieciom z Gazy Pokojowej Nagrody Nobla oznaczałoby przywrócenie wartości słowu «pokój»” - podkreśla ojciec Ibrahim Faltas. Franciszkanin odpowiedzialny za szkoły w Kustodii Ziemi Świętej odniósł się w ten sposób do promowanej we Włoszech akcji, której celem jest zbieranie podpisów pod tą zbiorową kandydaturą.
Inicjatywę wspiera dziennik włoskiego episkopatu, przypominając, że najmłodsi pozostają pierwszymi ofiarami konfliktu w Strefie Gazy. „300 dzieci zabitych w ciągu 300 dni. Jedno dziennie od października 2025 r., w okresie, który miał być czasem zawieszenia walk. A jednak w Gazie dzieci wciąż umierają” - czytamy w „Avvenire”. Dziennik podkreśla, że ci, którzy na co dzień stawiają czoło niedożywieniu, chorobom wynikającym m.in. z picia brudnej wody i brakowi opieki medycznej, „wciąż czekają na koniec przemocy, który im obiecano”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.