Parafia św. Maksymiliana Marii Kolbego w Pewli Wielkiej k. Żywca od niedawna ma nową wspólnotę. Przy okazji rekolekcji powstała grupa Rycerstwa Niepokalanej licząca kilkadziesiąt osób.
Jak podkreśla diecezjalny asystent MI o. Arkadiusz Bąk OFMConv, Rycerstwo Niepokalanej w parafii św. Maksymiliana w Pewli Wielkiej powstało z inicjatywy bp. Piotra Gregera – biskupa pomocniczego diecezji bielsko-żywieckiej, który podjął ten pomysł podczas ubiegłorocznej wizytacji kanonicznej w parafii, oraz proboszcza ks. Jerzego Kolasińskiego. – Niedawno prowadziliśmy tam rekolekcje. 86 osób oddało swoje życie Matce Bożej, tym samym włączając się do Stowarzyszenia „Rycerstwo Niepokalanej” w Polsce. Czuję się bardzo zbudowany faktem, że wśród członków są nie tylko dorośli, ale także pojedyncze osoby przed osiemnastym rokiem życia. Parafii patronuje o. Kolbe – założyciel rycerstwa – mówi o. Arkadiusz Bąk OFMConv.
Członkowie nowej wspólnoty będą gromadzić się na Eucharystii w intencji wszystkich Rycerzy Niepokalanej, jaka będzie sprawowana każdego 14. dnia miesiąca. Rycerstwo modlitwą będzie wspierać dzieła charytatywne powstałe przy parafii. Jednym z nic jest Środowiskowy Dom Samopomocy. Placówka działa od 1996 r., stawia sobie za cel rehabilitację i poprawę społecznego funkcjonowania osób niepełnosprawnych intelektualnie przy jednoczesnym umożliwieniu im pozostania w ich naturalnym środowisku. W ciągu dnia przebywają tam osoby niepełnosprawne intelektualnie, dla których organizowane są różne zajęcia terapeutyczne. W budynku plebanii działa również Katolickie Przedszkole Niepubliczne dla dzieci w wieku 3-5 lat. Podobnie jak rycerstwu patronuje mu Maryja Niepokalana. Na plebanii swoją siedzibę ma jeszcze jedno oryginalne dzieło – biuro Centrum Pielgrzyma „W drogę z nami”. Pomysł na założenie takiego biura zrodził się w 2006 r., kiedy proboszcz ks. Jerzy Kolasiński zaproponował parafianom wyjazd do Medjugorie, co spotkało się z ogromnym zainteresowaniem. Dziś firma dysponuje własnym transportem, a w ofercie co roku pojawiają się różne propozycje pielgrzymek i wycieczek. Opiekunem biura jest ks. Kolasiński.
Pamiątka intronizacji – ten obraz wisi w parafii Opatrzności Bożej we Wrocławiu
Dwa lata przed Kongresem Eucharystycznym, od 1995 r. odbywały się w parafiach archidiecezji rekolekcje, które przygotowywały rodziny do poświęcenia się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.
Głosili je ojcowie jezuici i sercanie, wydrukowano tysiące obrazów Bożego Serca – widocznych pamiątek zawierzenia. W każdej parafii rekolekcje kończyły się intronizacją obrazu Serca Jezusa w rodzinie. Ta chwila była dopełnieniem, zewnętrznym wyrazem pragnienia serca: Tak, nasza rodzina chce przyjąć Jego Serce, chce otworzyć Mu swój dom.
Grupa osób powiązanych z hinduistyczną organizacją Vishwa Hindu Parishad (VHP) wtargnęła do katolickiej misji klaretynów w Nazat w indyjskim stanie Bengal Zachodni, grożąc proboszczowi i żądając opuszczenia placówki w ciągu siedmiu dni. Sprawę zgłoszono policji, jednak – według przedstawicieli lokalnego Kościoła i organizacji chrześcijańskich – reakcja władz była dotąd niewystarczająca.
Do incydentu doszło 1 sierpnia w kościele św. Antoniego Marii Klareta w Nazat, w okręgu North 24 Parganas. Na czele grupy miał stać mężczyzna w szafranowym stroju, przedstawiający się jako członek Hindu Parishad (VHP), organizacji powiązanej z hinduskim nacjonalizmem. Napastnicy oskarżyli misjonarzy o rzekome „przymusowe nawracanie” oraz niewłaściwe korzystanie z zagranicznych funduszy.
Eksplozja rakiety Ch-101 w Tarnawie-Kolonii ujawniła Rosjanom uśpienie naszych systemów obrony – mówi PAP gen. rez. Jarosław Kraszewski. Według niego pociski zmierzające w kierunku Polski najlepiej byłoby niszczyć jeszcze nad Ukrainą, problem w tym, że Rosja mogłaby to potraktować jako bezpośrednie włączenie się Polski do wojny.
W pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim 30 lipca spadła rosyjska rakieta manewrująca Ch-101. Do zdarzenia doszło w czasie zmasowanego rosyjskiego ataku na zachodnią Ukrainę. Najpierw o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt, który następnie był śledzony przez wojsko. Jak ustalono, rakieta zawierała materiał wybuchowy „w znacznej ilości”. Niestety, nie w każdym przygranicznym powiecie zawyły syreny alarmujące ludność o zagrożeniu (stało się tak tylko w 10 na 17 powiatów), a nawet jeśli syreny zawyły, to mieszkańcy nie reagowali prawidłowo. O ocenę sytuacji PAP poprosiła byłego dowódcy Wojsk Rakietowych i Artylerii gen. rez. Jarosława Kraszewskiego. Nasz rozmówca wskazuje nie tylko, kto i co zawiodło, ale również mówi, co należy zrobić, by więcej nie doszło do takiej sytuacji. Tłumaczy też m.in., dlaczego Polska nie może zestrzeliwać rosyjskich rakiet, które znajdą się niebezpiecznie blisko granicy ukraińsko-polskiej, już nad terytorium Ukrainy.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.