Posiadanie proporca, to zaszczyt i obowiązek. Na otrzymanie tego niezwykłego symbolu trzeba zapracować, potem przyjąć go, strzec i godnie reprezentować. Tego zadania podjął się Szwadron Kawalerii Ochotniczej z Siemiatycz – stowarzyszenie kultywujące tradycje jeździeckie Wojska Polskiego.
Podczas uroczystości nadania proporca Szwadronowi Kawalerii Ochotniczej z Siemiatycz, można było usłyszeć słowa: „Wszystko dla Ojczyzny, nic dla mnie”. Cytat z wiersza dedykowanego płk Piotrowi Wysockiemu, głównemu inicjatorowi Powstania Listopadowego podkreśla, wagę munduru i jest mottem każdego kto mundur nosi.
Uroczystość nadania proporca odbyła się w samo południe 1 maja, a rozpoczęła ją Msza św. sprawowana w kościele Wniebowzięcia NMP w Siemiatyczach. Eucharystię celebrował proboszcz parafii i wielki przyjaciel Szwadronu, ks. Jerzy Cudny. W homilii kapłan mówił o znaczeniu symboli narodowych, które jest niezmienne od wieków: – Kiedy uczestniczymy w wydarzeniach przygotowanych przez Szwadron Kawalerii Siemiatyckiej, to jakbyśmy odsłaniali kurtynę czy otwierali okno i patrzyli w przeszłość na piękną naszą historię ułanów, kawalerzystów, czy też wcześniej husarię czy oddziały jazdy Polskiej, które broniły naszej Ojczyzny, walczyły o suwerenność naszego narodu. A kiedy mówimy o symbolach narodowych, którymi są godło, flaga, hymn, wspólny język, który nas łączy, to uczestnicząc w tym wydarzeniu poświęcenia proporca widzimy jak ważny w historii był proporzec, chorągiew, flaga.
Po Mszy św. z udziałem siemiatyckiego Szwadronu i zaprzyjaźnionych grup, pocztów sztandarowych, przedstawicieli władz samorządowych, lokalnych przedsiębiorców, a przede wszystkim kawalerzystów i ich rodzin. Po wspólnej modlitwie dalsza część wydarzenia odbyła się na placu parafialnym przy Pomniku Żołnierzy Walczących w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie.
Tutaj proporzec został poświęcony, nastąpiło wbijanie pamiątkowych gwoździ, wpisy do Księgi Pamiątkowej, a następnie Hubert Łukasiewicz zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Nurzec, jako przedstawiciel fundatora proporca zaprezentował go zebranym i przekazał Szwadronowi.
– Mamy proporzec i jesteśmy z tego bardzo dumni. Myśl ta zrodziła się już dawno, teraz udało się ją zrealizować. Jesteśmy wdzięczni za wsparcie Nadleśnictwu Nurzec i ówczesnemu nadleśniczemu Arturowi Gackiemu – mówił po tej uroczystości podporucznik Zygmunt Poletyło prezes Stowarzyszenia Szwadron.
– Proporzec to nasza relikwia, która mówi o naszej historii i tradycji, którą kultywujemy, skomentował wydarzenie Emin Bogdański porucznik Kawalerii Ochotniczej na którego ręce przedstawiciele Nadleśnictwa Nurzec przekazali proporzec.
Wzruszenia nie krył wachmistrz Mariusz Wisłocki z pocztu sztandarowego Szwadronu. Przyznał, że wręczenie proporca to poruszające uczucie, które wszystkich napełniło dumą i radością.
Szwadron Kawalerii Ochotniczej z Siemiatycz na to wydarzenie czekał kilkanaście lat. Były to lata codziennej pracy, udziału w uroczystościach patriotycznych, przybliżania dawnego klimatu kawalerii, udział w rekonstrukcjach historycznych i innych ważnych wydarzeniach na terenie Siemiatycz, powiatu siemiatyckiego, całej Polski, a nawet poza jej granicami. 1 maja podczas uroczystości otrzymali proporzec, symbol przynależności do rodziny kawaleryjskiej. Było to bardzo ważne wydarzenie dla dla stowarzyszenia rekonstruktorów.
Odsłonięcie tablicy odbyło się w Zespole Szkół w Siemiatyczach
Przy Zespole Szkół w Siemiatyczach odsłonięto tablicę upamiętniającą członków młodzieżowych organizacji antykomunistycznych.
Dwie takie organizacje działały w latach powojennych na terenie Siemiatycz i Drohiczyna: „Polscy Bojownicy Socjalizmu” i „Komitet Wolności Narodu Polskiego – Młode Orły”. Ich członkowie prowadzili proste i spontaniczne akcje: zrywali plakaty, przygotowywali ulotki. Milicja i UB szybko trafiły na ich ślady, a młodzi ludzie za swoje działania zapłacili wysoką cenę. Dla upamiętnienia tamtych wydarzeń na ścianie siemiatyckiego liceum umieszczono pamiątkową tablicę. W uroczystościach brali udział ostatni żyjący członkowie organizacji – Czesław Miłkowski i Czesław Dawidziuk oraz rodziny, tych którzy nie doczekali tej chwili.
Jan z Antiochii, nazywany Chryzostomem, czyli „Złotoustym”, z racji swej wymowy, jest nadal żywy, również ze względu na swoje dzieła. Anonimowy kopista napisał, że jego dzieła „przemierzają cały świat jak świetliste błyskawice”. Pozwalają również nam, podobnie jak wierzącym jego czasów, których okresowo opuszczał z powodu skazania na wygnanie, żyć treścią jego ksiąg mimo jego nieobecności. On sam sugerował to z wygnania w jednym z listów (por. Do Olimpiady, List 8, 45).
Urodził się około 349 r. w Antiochii w Syrii (dzisiaj Antakya na południu Turcji), tam też podejmował posługę kapłańską przez około 11 lat, aż do 397 r., gdy został mianowany biskupem Konstantynopola. W stolicy cesarstwa pełnił posługę biskupią do czasu dwóch wygnań, które nastąpiły krótko po sobie - między 403 a 407 r. Dzisiaj ograniczymy się do spojrzenia na lata antiocheńskie Chryzostoma.
W młodym wieku stracił ojca i żył z matką Antuzą, która przekazała mu niezwykłą wrażliwość ludzką oraz głęboką wiarę chrześcijańską. Odbył niższe oraz wyższe studia, uwieńczone kursami filozofii oraz retoryki. Jako mistrza miał Libaniusza, poganina, najsłynniejszego retora tego czasu. W jego szkole Jan stał się wielkim mówcą późnej starożytności greckiej. Ochrzczony w 368 r. i przygotowany do życia kościelnego przez biskupa Melecjusza, przez niego też został ustanowiony lektorem w 371 r. Ten fakt oznaczał oficjalne przystąpienie Chryzostoma do kursu eklezjalnego. Uczęszczał w latach 367-372 do swego rodzaju seminarium w Antiochii, razem z grupą młodych. Niektórzy z nich zostali później biskupami, pod kierownictwem słynnego egzegety Diodora z Tarsu, który wprowadzał Jana w egzegezę historyczno-literacką, charakterystyczną dla tradycji antiocheńskiej.
Później udał się wraz z eremitami na pobliską górę Sylpio. Przebywał tam przez kolejne dwa lata, przeżyte samotnie w grocie pod przewodnictwem pewnego „starszego”. W tym okresie poświęcił się całkowicie medytacji „praw Chrystusa”, Ewangelii, a zwłaszcza Listów św. Pawła. Gdy zachorował, nie mógł się leczyć sam i musiał powrócić do wspólnoty chrześcijańskiej w Antiochii (por. Palladiusz, „Życie”, 5). Pan - wyjaśnia jego biograf - interweniował przez chorobę we właściwym momencie, aby pozwolić Janowi iść za swoim prawdziwym powołaniem. W rzeczywistości, napisze on sam, postawiony wobec alternatywy wyboru między trudnościami rządzenia Kościołem a spokojem życia monastycznego, tysiąckroć wolałby służbę duszpasterską (por. „O kapłaństwie”, 6, 7), gdyż do tego właśnie Chryzostom czuł się powołany. I tutaj nastąpił decydujący przełom w historii jego powołania: został pasterzem dusz w pełnym wymiarze! Zażyłość ze Słowem Bożym, pielęgnowana podczas lat życia eremickiego, spowodowała dojrzewanie w nim silnej konieczności przepowiadania Ewangelii, dawania innym tego, co sam otrzymał podczas lat medytacji. Ideał misyjny ukierunkował go, płonącą duszę, na troskę pasterską.
Między 378 a 379 r. powrócił do miasta. Został diakonem w 381 r., zaś kapłanem - w 386 r.; stał się słynnym mówcą w kościołach swego miasta. Wygłaszał homilie przeciwko arianom, następnie homilie na wspomnienie męczenników antiocheńskich oraz na najważniejsze święta liturgiczne. Mamy tutaj do czynienia z wielkim nauczaniem wiary w Chrystusa, również w świetle Jego świętych. Rok 387 był „rokiem heroicznym” dla Jana, czasem tzw. przewracania posągów. Lud obalił posągi cesarza, na znak protestu przeciwko podwyższeniu podatków. W owych dniach Wielkiego Postu, jak i wielkiej goryczy z powodu ogromnych kar ze strony cesarza, wygłosił on 22 gorące „Homilie o posągach”, ukierunkowane na pokutę i nawrócenie. Potem przyszedł okres spokojnej pracy pasterskiej (387-397).
Chryzostom należy do Ojców najbardziej twórczych: dotarło do nas jego 17 traktatów, ponad 700 autentycznych homilii, komentarze do Ewangelii Mateusza i Listów Pawłowych (Listy do Rzymian, Koryntian, Efezjan i Hebrajczyków) oraz 241 listów. Nie uprawiał teologii spekulatywnej, ale przekazywał tradycyjną i pewną naukę Kościoła w czasach sporów teologicznych, spowodowanych przede wszystkim przez arianizm, czyli zaprzeczenie boskości Chrystusa. Jest też ważnym świadkiem rozwoju dogmatycznego, osiągniętego przez Kościół w IV-V wieku. Jego teologia jest wyłącznie duszpasterska, towarzyszy jej nieustanna troska o współbrzmienie między myśleniem wyrażonym słowami a przeżyciem egzystencjalnym. Jest to przewodnia myśl wspaniałych katechez, przez które przygotowywał katechumenów na przyjęcie chrztu. Tuż przed śmiercią napisał, że wartość człowieka leży w „dokładnym poznaniu prawdziwej doktryny oraz w uczciwości życia” („List z wygnania”). Te sprawy, poznanie prawdy i uczciwość życia, muszą iść razem: poznanie musi się przekładać na życie. Każda jego mowa była zawsze ukierunkowana na rozwijanie w wierzących wysiłku umysłowego, autentycznego myślenia, celem zrozumienia i wprowadzenia w praktykę wymagań moralnych i duchowych wiary.
Jan Chryzostom troszczył się, aby służyć swoimi pismami integralnemu rozwojowi osoby, w wymiarach fizycznym, intelektualnym i religijnym. Różne fazy wzrostu są porównane do licznych mórz ogromnego oceanu: „Pierwszym z tych mórz jest dzieciństwo” (Homilia 81, 5 o Ewangelii Mateusza). Rzeczywiście, „właśnie w tym pierwszym okresie objawiają się skłonności do wad albo do cnoty”. Dlatego też prawo Boże powinno być już od początku wyciśnięte na duszy, „jak na woskowej tabliczce” (Homilia 3, 1 do Ewangelii Jana): w istocie jest to wiek najważniejszy. Musimy brać pod uwagę, jak ważne jest, aby w tym pierwszym etapie życia człowiek posiadł naprawdę te wielkie ukierunkowania, które dają właściwą perspektywę życiu. Dlatego też Chryzostom zaleca: „Już od najwcześniejszego wieku uzbrajajcie dzieci bronią duchową i uczcie je czynić ręką znak krzyża na czole” (Homilia 12, 7 do Pierwszego Listu do Koryntian). Później przychodzi okres dziecięcy oraz młodość: „Po okresie niemowlęcym przychodzi morze okresu dziecięcego, gdzie wieją gwałtowne wichury (…), rośnie w nas bowiem pożądliwość…” (Homilia 81, 5 do Ewangelii Mateusza). Potem jest narzeczeństwo i małżeństwo: „Po młodości przychodzi wiek dojrzały, związany z obowiązkami rodzinnymi: jest to czas szukania współmałżonka” (tamże). Przypomina on cele małżeństwa, ubogacając je - z odniesieniem do cnoty łagodności - bogatą gamą relacji osobowych. Dobrze przygotowani małżonkowie zagradzają w ten sposób drogę rozwodowi: wszystko dzieje się z radością i można wychowywać dzieci w cnocie. Gdy rodzi się pierwsze dziecko, jest ono „jak most; tych troje staje się jednym ciałem, gdyż dziecko łączy obie części” (Homilia 12, 5 do Listu do Kolosan); tych troje stanowi „jedną rodzinę, mały Kościół” (Homilia 20, 6 do Listu do Efezjan).
Przepowiadanie Chryzostoma dokonywało się zazwyczaj podczas liturgii, w „miejscu”, w którym wspólnota buduje się Słowem i Eucharystią. Tutaj zgromadzona wspólnota wyraża jeden Kościół (Homilia 8, 7 do Listu do Rzymian), to samo słowo jest skierowane w każdym miejscu do wszystkich (Homilia 24, 2 do Pierwszego Listu do Koryntian), zaś komunia Eucharystyczna staje się skutecznym znakiem jedności (Homilia 32, 7 do Ewangelii Mateusza). Jego plan duszpasterski był włączony w życie Kościoła, w którym wierni świeccy przez fakt chrztu podejmują zadania kapłańskie, królewskie i prorockie. Do wierzącego laika mówi: „Również ciebie chrzest czyni królem, kapłanem i prorokiem” (Homilia 3, 5 do Drugiego Listu do Koryntian). Stąd też rodzi się fundamentalny obowiązek misyjny, gdyż każdy w jakiejś mierze jest odpowiedzialny za zbawienie innych: „Jest to zasada naszego życia społecznego (…) żeby nie interesować się tylko sobą” (Homilia 9, 2 do Księgi Rodzaju). Wszystko dokonuje się między dwoma biegunami, wielkim Kościołem oraz „małym Kościołem” - rodziną - we wzajemnych relacjach.
Jak możecie zauważyć, Drodzy Bracia i Siostry, ta lekcja Chryzostoma o autentycznej obecności chrześcijańskiej wiernych świeckich w rodzinie oraz w społeczności pozostaje również dziś jak najbardziej aktualna. Módlmy się do Pana, aby uczynił nas wrażliwymi na nauczanie tego wielkiego Nauczyciela Wiary.
Już w najbliższy wtorek, 15 września, Franciszkański Zakon Świeckich zaprasza wszystkich, którym już bliska jest duchowość Biedaczyny z Asyżu i tych, którzy chcą ją lepiej poznać, na rekolekcje otwarte.
Duchowe ćwiczenia w trwającym Roku św. Franciszka odbędą się w kościele oo. franciszkanów przy ul. Zakroczymskiej 1 (na warszawskim Nowym Mieście) i będą zakończone uroczystością Stygmatów św. Franciszka. Rekolekcje poprowadzi o. Jacek Staszewski OFMConv, asystent prowincjalny oraz regionalny FZŚ, delegat-asystent wspierający asystentów narodowych FZŚ.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.