Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

Step z bielskim akcentem

Dlaczego zrezygnował z wygodnego życia i dokąd wyjechał w rozmowie z Mariuszem Rzymkiem opowiada Konrad Nycz.

Niedziela bielsko-żywiecka 42/2024, str. IV

[ TEMATY ]

Kazachstan

KN

Konrad Nycz, świecki misjonarz w Kazachstanie, pochodzi z Bielska-Białej, działa przy parafii Matki Bożej Matki Kościoła w Karagandzie

Konrad Nycz, świecki misjonarz w Kazachstanie, pochodzi z Bielska-Białej, działa przy parafii Matki Bożej Matki Kościoła w Karagandzie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mariusz Rzymek: – Dwa lata temu wyjechałeś z całą rodziną na misję do Kazachstanu. Co tam robicie?

Konrad Nycz: Najprościej mówiąc, wspieramy kapłanów w ich posłudze. Angażujemy się w dzieła parafialne, prowadzimy kawiarenkę i pomagamy w świetlicy środowiskowej. Pracy mamy sporo, bo świetlica dostosowana jest do systemu dwuzmianowego, w jakim działa szkoła. To miejsce, w którym dzieci mogą pobawić się i zjeść obiad. Oprócz takiego czynnego wejścia w funkcjonowanie parafii, swoim codziennym życiem staramy się nieść świadectwo o Chrystusie. Nie izolujemy się. Mieszkamy na osiedlu. Jesteśmy z ludźmi i dla ludzi. W ten sposób staramy się pokazać, że można otworzyć się na działanie Ducha Świętego i pójść za Jego głosem, to jest w imię wartości zrezygnować z materialnego dostatku i przenieść się do miejsca, gdzie jest ubogo.

Reklama

Jaka wspólnota zainspirowała cię do podjęcia tematu misyjnego?

Wraz z żoną należeliśmy do wspólnoty neokatechumenalnej, która działa przy bielskiej katedrze. To z niej trafiliśmy za sprawą „Rodziny w misji” do parafii Księży Marianów w Karagandzie. Prowadzą ją kapłani z Polski. Znajduje się ona na peryferiach miasta, w jego najbiedniejszej dzielnicy. Jest tam dużo ludzi, którzy mają polskie korzenie. To pewnie za ich sprawą mówi się na Kościół katolicki, że to Kościół polski. Wiernych uczestniczących w niedzielnej liturgii jest około setka. Odprawiane są dla nich dwie Msze św.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Czym Kościół w Karagandzie cię zaskoczył?

Dotykam sytuacji, która w Polsce nie istnieje. Spotykam wielu ludzi, którzy nigdy nie byli w Kościele katolickim i nagle odnaleźli w nim Boga. Ich wiara nie jest tradycyjna, ale żywa i konkretna. Przy kontakcie z nimi oraz w trakcie misji uświadamiam sobie, że wciąż muszę się nawracać. Pod tym sformułowaniem zawiera się dbałość nie tylko o umocnienie wiary, ale i o relacje w rodzinie oraz rezygnowanie z siebie na rzecz wartości wyższych.

Jak Kazachowie odbierają waszą decyzję, żeby rzucić egzystencjalną stabilizację w Polsce i przeprowadzić się do ich kraju?

Dla nich Polska jest niczym Niemcy albo Stany Zjednoczone dla nas. Decyzja, jaką podjęliśmy, jest dla nich zupełnie niezrozumiała. „Durniami jesteście czy co?” – tak ją podsumowują. Nie za bardzo pojmują, że można zostawić za sobą wygodne życie dla jakiejś idei.

Reklama

Czy zawodowo tam pracujecie?

Nie możemy, bo jesteśmy na wizie misyjnej. Ona zezwala jedynie na pracę ewangelizacyjną, czyli na posługę w kościele i działalność ewangelizacyjną. Zresztą nie za bardzo by mi się to opłacało, bo zarobki są tam mizerne. Na szczęście sieć internetowa dobrze działa, więc pomagam rodzicom w prowadzeniu firmy. Zlecenia, jakie dla nich wykonuję, zabezpieczają podstawowe potrzeby. Mogę też liczyć na wsparcie bielskiej wspólnoty neokatechumenalnej.

Wraz z Tobą w Kazachstanie jest żona oraz czwórka dzieci. Jak wasze latorośle radzą sobie z lokalną rzeczywistością?

Najstarsza córka ma 7 lat i w tym roku pójdzie do szkoły rosyjskojęzycznej do pierwszej klasy. Równolegle obejmiemy ją edukacją domową, stricte polską. Jej młodsze siostry będą uczęszczać do świetlicy środowiskowej oraz do przedszkola polonijnego. Przed wielkanocnymi świętami urodził się Kazimierz, który jak łatwo się domyślić, pozostanie przy mamie. Dzieciaki świetnie odnajdują się w tamtejszej rzeczywistości, są otwarte na rówieśników, nie mają problemów z nawiązaniem relacji oraz z językiem rosyjskim. Największą niedogodnością jest dla nich brak babci i dziadka oraz kuzynostwa. Tęsknią również za lasem i górami. Stepu aż tak bardzo nie pokochały.

Z jakimi z Polakami spotkałeś się w Kazachstanie?

Bardzo dużo jest samotnych babć, których dzieci wyjechały do Polski w ramach repatriacji. No i one są w takim życiowym rozkroku. Z jednej strony chciałyby wrócić do Ojczyzny przodków, a z drugiej brakuje im determinacji, żeby sprzedać wszystko i definitywnie pożegnać Kazachstan. Trzymają ich relacje sąsiedzkie, przyjaciele, znajomość miejscowych realiów, a także strach przed nieznanym, czyli tym, co będzie ich czekać w Polsce.

Reklama

Jak w Kazachstanie odbierany jest konflikt rosyjsko-ukraiński?

Mieszkańcy Karagandy mają bardzo zróżnicowane korzenie. W ich żyłach płynie krew polska, białoruska, ukraińska, litewska, rosyjska. Karaganda nie jest jednolita etnicznie, ale trzeba powiedzieć, że społeczeństwo jest tam mocno zrusyfikowane. Narracja historyczna, jaką się słyszy, jest więc narracją rosyjską. A ona mówi, że to Polacy są odpowiedzialni za wybuch II wojny światowej, kolaborację z Niemcami i knowania wobec ZSRR. Ponadto usprawiedliwia 17 września 1939 r. i nic nie mówi o pakcie Ribbentrop-Mołotow, zresztą szary obywatel i tak nic o nim nie wie. W podobnie zadżumionym tonie patrzy się na wojnę na Ukrainie. Ludzie o rosyjskiej domieszce krwi uważają, że trzeba ją zdenazyfikować oraz oddać Rosjanom ziemie, którymi przez długie dziesięciolecia władali. Zupełnie inaczej na ten konflikt patrzą rdzenni Kazachowie. Jako obywatele drugiej kategorii w ZSRR, rozumieją tęsknotę Ukrainy za samostanowieniem i niepodległością. Wśród nich istnieje silny nurt powrotu do tradycyjnej kultury i tożsamości. Wspierany jest on odgórnie, bo najważniejsze urzędy w kraju trzymają w swoich rękach. I tu rodzi się pewien paradoks, bo Kazachowie są na swojej ziemi mniejszością, a pozostała część społeczeństwa z ich rdzenną kulturą się nie identyfikuje.

Co byś z Kazachstanu przeniósł do Polski?

Podoba mi się otwartość ludzi. Nie są tak skupieni na sobie, mają czas przystanąć, pogadać. Sąsiedzi się ze sobą spotykają, wspierają, mogą na siebie liczyć. Tutaj łatwo jest zobaczyć proste gesty, takie jak ustąpienie starszemu miejsca w autobusie czy pomoc w zakupach. Starsi pewnie z sentymentem wspominają, że u nas też jakiś czas temu tak było. Dzisiaj niestety dominuje anonimowość i zdawkowe uprzejmości.

Docelowo do kiedy zamierzacie pozostać w Kazachstanie?

Na razie improwizujemy. Póki czujemy powołanie, nie zamierzamy niczego zmieniać. Owoców naszej posługi naocznie nie można zobaczyć. Nie ma ani rzeszy nawróconych, setek uleczonych chorych, ani kilku wybudowanych studni. Wierzymy jednak, że to, co robimy, ma sens.

2024-10-15 14:12

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polacy we współczesnym Kazachstanie

Historia jest wielkością ciągłą. Czas obecny wynika z przeszłości, a to, co buduje się jako przyszłość, wyrasta z dnia dzisiejszego

Beatyfikacja ks. Władysława Bukowińskiego jest pierwszą tego typu uroczystością w historii Kazachstanu. Zamknęła pewien rozdział w dziejach tego kraju, a otwiera kolejny. Dla Polaków, którzy nadal przebywają w Kraju Stepów, to ogromna nadzieja, a zarazem poważne spojrzenie za siebie, na czas, który minął, na historię męczeństwa i pokonywania kolejnych trudów życia na ziemi, której nie wybrali sami.
CZYTAJ DALEJ

Odkryj drogę do Najświętszego Serca Jezusa

2026-10-06 20:00

[ TEMATY ]

książka

książki

Materiał prasowy

Jeśli odczuwasz zmęczenie, rozproszenie albo masz poczucie, że Twoje serce jest daleko od Boga - nie uciekaj od tego. Właśnie do takiego serca chce przyjść Jezus. Najświętsze Serce Pana Jezusa nie jest jedynie świętym symbolem - to prawda o Bogu, który kocha człowieka realnie do końca i bezwarunkowo. W historii Kościoła Bóg często wybierał ludzi prostych, ukrytych, niepozornych, by przypomnieć światu rzeczy najważniejsze. Tak było również w przypadku św. Małgorzaty Marii Alacoque.

Na każdej drodze spotykamy znaki i tak samo tutaj tymi znakami są: 
CZYTAJ DALEJ

Wrocławska szkoła włączyła się w światową akcję różańcową

2026-10-07 15:29

Vatican Media

Ponad milion dzieci na całym świecie zjednoczyło się na modlitwie różańcowej w intencji pokoju. W akcję „Milion Dzieci Modli się na Różańcu” włączyła się również Niepubliczna Szkoła Podstawowa Sióstr Salezjanek im. św. Jana Pawła II we Wrocławiu.

Modlitwa była odpowiedzią na dramat konfliktów zbrojnych, szczególnie sytuacji w Libanie, ale także świadectwem wiary najmłodszych, którzy chcą mieć swój udział w budowaniu pokoju. O idei przedsięwzięcia opowiedział Mateusz Diduszko, przedstawiciel organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. – Akcja „Milion Dzieci Modli się na Różańcu” jest akcją, która, jak nazwa wskazuje, gromadzi dzieci na modlitwie różańcowej, ale przede wszystkim na modlitwie o pokój. Dzisiaj modliliśmy się we wrocławskim biurze w Szkole Sióstr Salezjanek przy ul. Franciszkańskiej wraz z dziećmi i całą społecznością szkolną o pokój na świecie. Szczególnie pamiętamy o Libanie, ale modlimy się także o nawrócenie serc tych, którzy prowadzą wojny, abyśmy nie musieli się zabijać i prowadzić kolejnych konfliktów – mówił Mateusz Diduszko z organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, który wskazał też źródło inspiracji dla tej inicjatywy. – Akcja wzięła się z myśli św. Ojca Pio, który powiedział, że kiedy milion dzieci będzie modlić się na różańcu, świat się zmieni. Chcemy iść za tą myślą i ją urzeczywistniać.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję