Reklama

Wiara

Ogary poszły w las

W listopadzie mija 100 lat od śmierci Stefana Żeromskiego, pisarza, który dorobił się godności „sumienia narodu”.

Niedziela Ogólnopolska 47/2025, str. 28-29

[ TEMATY ]

patron roku

polona.pl

Stefan Żeromski

Stefan Żeromski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Był artystą niejednoznacznym, objętym narodowym kultem, choć z pokolenia na pokolenie coraz słabiej rozumianym i postrzeganym coraz mniej jako standard pisarski, a w większym stopniu – jako jeden ze szpargałów uciążliwej podstawy programowej. Jak dzisiaj widzieć Stefana Żeromskiego?

Mit założycielski

Reklama

Powstanie styczniowe, jak pokazała historia, posłużyło za katalizator i supernową, z której wybuchu zrodził się geniusz polskiej prozy (nie ujmując bynajmniej Janowi Potockiemu, Paskowi, Krasickiemu, Rzewuskiemu et consortes czy Kraszewskiemu, który lśni na polskim firmamencie literackim jako oddzielna konstelacja, osobliwość nieomal). Trauma zaprzepaszczenia Polski jako ojczyzny i realnego bytu polityczno-społecznego i pogrążenia się w, jak się wówczas musiało zdawać, wiecznym marazmie zaborczej nietzscheańskiej otchłani, wypaliła się piętnem na duszach dwóch pokoleń artystów próbujących nawigować rzeczywistość tak dalece niesprzyjającą. Pierwszą falę stanowili Prusowie i Sienkiewiczowie, którzy sami garnęli się do powstańczej bitki (pierwszy wychodzi z niej zraniony w głowę i odarty ze szlachectwa, drugi zraniony hańbą odmowy poboru restytuuje swą godność mitem „Małego Rycerza”), drugą zaś – ich niewiele młodsi spadkobiercy, błądzący, uwięzieni w społecznej klęsce powstańczego mitu, którego nie byli już częścią. Stefan Żeromski należał do drugiej grupy (urodzony w 1864 r. był prawdziwym dzieckiem powstania) i jako pisarz musiał ścierać się z patriarchami pozytywizmu i demonami Młodej Polski. Starcie to przetrwał. Jak?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Trzeba rozrywać rany polskie, żeby się nie zabliźniły błoną podłości

Reklama

Żeromski doskonale czuł, że pozycjonuje się gdzieś między dychotomicznymi wichrami dziejów i wariantami polskości: między Sienkiewiczem, autokratorem polskości katolickiej, a Stanisławem Brzozowskim, ideowym apatrydą i apostołem ponadpaństwowej zjednoczonej ludzkości. Stąd zawieszenie Cezarego Baryki między tłumami w finale Przedwiośnia. Trzeba bowiem pamiętać, że wszelkie konstrukty patriotyzmu proponowane przez ówczesnych literatów nie miały materiału dowodowego w postaci wojen światowych, faszyzmu i komunizmu (jego nadejście przewidział paradoksalnie Nietzsche). Owe postulaty polskości były dziewicze, gorejące szczerością przekonań i naiwnością dziejową. Żeromski, przeżywszy biedę, gruźlicę, niezdaną przez rzeżączkę maturę (8-letnie gimnazjum męczył przez 12 lat...), nieukończone studia weterynaryjne i serię rozczarowań zawodowych, gdy próbował guwernerować po szlacheckich domach w Łysowie i Nałęczowie, doskonale rozumiał przygnębiającą naturę swoich czasów – wysadzonych z siodła szlachciców, mieszczan przygniecionych zaborczymi butami, chłopów i ich wiecznie nierówną walkę z nędzą i chorobami. Gdy Sienkiewicz-bożyszcze opisywał zamorskie kraje, a potem rzucił Trylogią na Polaków wieczny urok, Żeromski wzorem Prusa (którego przychylności się dorobił) wolał zejść między ludzi, między ich troski, i dostrzec palące rany, które wymagały i po 150 latach nadal wymagają gojenia. Był zagorzałym społecznikiem, próbującym transformować niesprawiedliwy świat potęgą słowa; postulował antytezę romantyczności – porzucać siebie, swoje interesy i uczucia na rzecz społeczeństwa, na rzecz sprawy polskiej. Wybór Judyma z Ludzi bezdomnych, by odtrącić miłość i szczęście własne dla lekarskiej misji wśród biedoty, jest paradygmatem zbliżonym konstrukcyjnie do hagiografii, a przecież...

Nie mówimy o świętoszku

Artysta i jego dzieło. Mariaż czy kohabitacja? Nierozerwalny węzeł talentu i predestynacji czy osobne byty, których łączenie może jedynie skazić świętość dzieła? To ponadczasowy dylemat, tym bardziej gdy ktoś gorliwy łaknie poznawać pisarskie biografie. Twórcy bardzo często nie dorastają do własnych postulatów, a grzebanie w ich słabościach niejednego strąciłoby z piedestału. Monument, jaki Żeromskiemu przypadł w narodzie, nie ma wyrytych nań wzmianek o romansach, miłostkach, schadzkach, dokumentnie spisywanych w dzienniku pisarza, o jego dzikiej, manichejskiej wojnie z własnymi popędami, o porzuconej żonie i późniejszej kochance, co się za drugą żonę uważała do śmierci. I jak próbował zszywać ten obyczajowy galimatias, kwaterując obie kobiety i ich z Żeromskim dzieci w Zakopanem (które jako pierwsze proklamowało niepodległość i jako Rzeczpospolita Zakopiańska miało nawet naszego literata za prezydenta!). Zostaje to Żeromskiemu wybaczone i zapomniane, podobnie jak jego agnostycyzm, zacięcie socjalistyczne. Dlaczego?

Czym jest polskość?

Reklama

Uruchamiam niniejszym dyskurs, który w tych czasach i dla mojego (wciąż młodego) pokolenia może być bolesny, spłycony bowiem jest zbyt często do starcia katolicyzmu z progresywnością. Tak jakby kwestie światopoglądowe, które są wyabstrahowane od tożsamości narodowej, mogły mieć na nią wpływ i tak jakby chrześcijaństwo, wyrwane przecież z dyktatu „narodu wybranego”, miało znów być czyimś sztandarem i godłem. Mam wrażenie, że omijamy sedno sprawy, a dzieje się tak dlatego, iż brak nam fundamentalnej perspektywy straty – polskość budowana bez Polski, pod pręgierzem zaborów, była jak ongiś łacińska Msza łącząca ludzi różnych proweniencji. Powstańcy listopadowi i styczniowi byli wszak progresywni, konserwatyści bowiem zbyt blisko mieli do carskiego lojalizmu. Bliżej im było do terrorystów-komunistów z rosyjskiej Narodnej Woli (toć właśnie Polak, Ignacy Hryniewiecki, w ich szeregach zabił w zamachu cara Aleksandra II), aniżeli do ziemian przywiązanych do swoich galicyjskich i warszawskich koniunktur z zaborcami. Zapominamy o tym. Zarzucić Żeromskiemu, że nie kochał Polski i języka polskiego jak Sienkiewicz, byłoby dla niego śmiertelną obrazą. Odwołuję się tutaj do – niestety – anachronicznego nieco konstruktu polskości jako wspólnoty i tożsamości kulturowej, łączonej językiem, sztuką i ziemią: świętą triadą świadomości zbiorowej. Nie ma, moim zdaniem, doskonalszej destylacji tego ideału. Dlaczego więc nazywam go z ubolewaniem anachronicznym?

Trwalszy niż spiż?

Miał rację Horacy, gdy prognozował swą nieśmiertelność. A jednak nie przewidział puszki Pandory, jaką dla człowieka okazują się powoli media społecznościowe. Nauczycieli w szkołach brak, a poloniści, którzy już ponad dwie dekady temu znaleźli autobiograficzny krzyk rozpaczy w losach Adama Miauczyńskiego w Dniu Świra, dzisiaj mocniej jeszcze przygnębieni dumają nad sensem swej misji. Przeczytałem niedawno niesamowitą wypowiedź autorstwa jednego z licealnych polonistów: „I tak sobie siedzimy. Z jednej strony ja i Jan Andrzej Morsztyn, z drugiej oni i TikTok”.

Porażające

Kim dla tych młodych ludzi ma być taki Żeromski? Kolejny oprawca z długiej listy lektur, których nikt nie czyta? Zmuszać ich do ślęczenia nad Syzyfowymi pracami, aż im jucha z oczu pocieknie? Sam profesor Zdzisław Jerzy Adamczyk, znawca Żeromskiego, przyznawał, że ów nie jest, jego zdaniem, pisarzem dobrym w znaczeniu łatwego odbioru jego dzieł, ale jest pisarzem wielkim, bo poruszał najważniejsze dla narodu i człowieka kwestie. Można z tym polemizować, ale Żeromski obok Sienkiewicza i Mickiewicza wywarł największy wpływ na polską literaturę. Nawet bez Nobla, którego przegrał z Reymontem. Kim więc winien być Żeromski dla nas, sto lat później?

Niedokończonym ołtarzem, wobec którego mamy narodowy dług. Tak to widzę. Dlatego też z czegoś, co miało być notką biograficzną, wyszedł mi quasi-esej i dlatego piszę tak mało o samych dziełach – wobec gigantów polskiej kultury mamy wieczny dług kontynuowania ich misji, niesienia w przyszłość żagwi polskości jako rdzenia, dla którego naszywki takie jak światopogląd są tylko wtórną błyskotką. Tak, warto czytać geniuszy pióra, to część ich schedy – zachęcam z całą mocą do lektury Przedwiośnia, Popiołów, Ludzi bezdomnych, ale i Dziejów grzechu! To jest jednak część dziedzictwa; resztą jest postawa umiłowania polszczyzny i ojczyzny jako korabia, którego my wszyscy stanowimy załogę.

2025-11-18 13:36

Oceń: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niedopisany bohater Trylogii?

Niedziela Ogólnopolska 50/2023, str. 40-41

[ TEMATY ]

patron roku

NAC

Włodzimierz Przerwa-Tetmajer

Włodzimierz Przerwa-Tetmajer

Obdarzony licznymi talentami łączył w sobie typ szlachcica z nostalgią za ułańskim mundurem. 26 grudnia przypada 100. rocznica śmierci Włodzimierza Przerwy-Tetmajera, malarza i poety nurtu Młodej Polski, jednego z patronów kończącego się roku.

Z nazwiskiem Przerwa-Tetmajer bardziej niż z dziełami malarskimi kojarzą się nam zapewne dzieła literackie, zwłaszcza poezja. A to za sprawą Kazimierza – przyrodniego brata Włodzimierza. Ten drugi wciąż pozostaje postacią dość mało znaną.
CZYTAJ DALEJ

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję