Rozważania rozpoczęły się od spojrzenia na Maryję jako Tę, która została w szczególny sposób obdarowana przez Boga. Uczestnicy spotkania usłyszeli wyraźne przypomnienie: jako ludzie noszący w sobie skłonność do grzechu, nie jesteśmy w stanie osiągnąć takiej czystości, jaką cieszy się Ona. Maryja została zachowana od zmazy grzechu pierworodnego i napełniona pełnią łask. To jednak nie dystansuje Jej od człowieka. Wręcz przeciwnie. W licznych objawieniach wzywa do walki, do realnego zmagania się z grzechem, do nawrócenia, do podjęcia duchowego wysiłku. Nie chodzi o bierne podziwianie Jej świętości, lecz o podjęcie drogi. Jak podkreślali uczestnicy, patrzenie na Maryję ma prowadzić do konkretnej decyzji: chcę żyć w łasce.
Powrót do źródła
Reklama
Centralnym momentem spotkania było odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych. Ten gest nie był jedynie symbolicznym zapaleniem świecy. Chodziło o coś znacznie głębszego, o powrót do chwili, w której każdy z nas był najbliżej Boga na danym etapie swojego życia. Nie ma bowiem w życiu chrześcijanina momentu bardziej przełomowego niż chrzest. To wtedy człowiek zostaje zanurzony w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa, to wtedy rodzi się do nowego życia. Trzymając świecę zapaloną od Paschału – znaku Zmartwychwstałego – uczestnicy mieli poczuć się jak dzieci, które właśnie przyjmują chrzest. Chodziło o doświadczenie smaku świętości, o przypomnienie sobie, że łaska nie jest teorią, ale realną rzeczywistością. Jak mówili niektórzy, był to moment bardzo osobisty. Cisza, światło świecy i wypowiadane słowa sprawiały, że każdy stawał przed Bogiem sam, z własną historią, słabościami i pragnieniami. Podczas nabożeństwa wybrzmiały mocne słowa: „Wyrzekam się grzechu – odrzucam go i nie chcę go”. „Wyrzekam się szatana – nie chcę go, odrzucam go”. „Wyrzekam się wszystkiego, co prowadzi do grzechu”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Nie były to formuły wypowiadane z przyzwyczajenia. To było świadome odcięcie się od tego, co niszczy relację z Bogiem. Maryja, wpatrzona w Boga, uczy takiego radykalizmu, nie połowicznego wyboru, ale jasnego opowiedzenia się po stronie dobra.
Słowa pokrzepienia
Szczególnym momentem spotkania była konferencja wygłoszona przez opiekuna wspólnoty, ks. Tomasza Lisa. Kapłan zwrócił uwagę, że „boska czystość Maryi” nie jest hasłem oderwanym od życia, lecz konkretnym zaproszeniem. – Kiedy mówimy o czystości Maryi, nie chodzi o to, by tworzyć nieosiągalny ideał i zniechęcać się własną słabością – podkreślał. – Chodzi o to, by zobaczyć, czym jest życie całkowicie oddane Bogu. Maryja pokazuje, że serce niepodzielone, serce wolne od kompromisu z grzechem, jest sercem szczęśliwym. Kapłan zaznaczył, że czystość w sensie ewangelicznym to coś więcej niż tylko unikanie upadków. – To jest pragnienie życia w łasce. To decyzja, że nie chcę flirtować ze złem. Że nie będę oswajał grzechu, tłumaczył go, usprawiedliwiał. Maryja uczy nas radykalnej postawy: jeśli coś oddala mnie od Boga, trzeba to odciąć. Ksiądz Lis mówił również o potrzebie duchowej walki. – Jesteśmy powołani do świętości, ale nie osiągniemy jej bez wysiłku. Świat proponuje łatwe rozwiązania i szybkie przyjemności. Tymczasem droga Maryi to droga wierności, często cichej, ukrytej, wymagającej. Wojownik Maryi to człowiek, który codziennie wstaje i na nowo wybiera Boga.
Smak świętości
Nabożeństwo było zaproszeniem do tego, by na nowo „posmakować” świętości. Człowiek z natury wraca do tego, co dobre, piękne i prawdziwe. Jeśli doświadczy bliskości Boga, jeśli pozwoli łasce dotknąć serca, grzech przestaje być atrakcyjny. Spotkanie w Janowie Lubelskim stało się przestrzenią decyzji. Przestrzenią, w której mężczyźni, jako Wojownicy Maryi, na nowo wypowiedzieli swoje „tak” dla Boga i swoje stanowcze „nie” dla grzechu. A wszystko to wpatrzeni w Tę, która najpełniej odpowiedziała na Boże wezwanie.
