Reklama

Kościół

Różaniec w epoce smartfonów

O tym, jak godzić modlitwę różańcową z dynamicznym stylem współczesnego świata, co robić, by ustrzec się przed pustym rytuałem „zdrowasiek”, oraz w jaki sposób dotrzeć do młodzieży – mówi ks. kan. dr Jacek Gancarek, moderator krajowy Stowarzyszenia Żywy Różaniec.

2026-06-02 11:44

Niedziela Ogólnopolska 23/2026, str. 10-13

[ TEMATY ]

Temat numeru

Mateusz Kuca/zywyrozaniec.eu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Andrzej Tarwid: Obchodzimy jubileusz 200-lecia istnienia Stowarzyszenia Żywy Różaniec. Podniosłe rocznice to czas świętowania, ale i refleksji nad przyszłością. Co jest największym wyzwaniem dla moderatora krajowego Żywego Różańca (ŻR)?

Ks. dr Jacek Gancarek: Wyzwaniem, a zarazem najgłębszym pragnieniem jako moderatora krajowego jest kontynuacja wizji naszej założycielki. Błogosławiona Paulina Jaricot chciała, aby Różaniec stał się modlitwą powszechną, dostępną dla każdego człowieka, bez względu na jego wykształcenie, status społeczny czy stopień zaangażowania w życie parafii. Dziś to wyzwanie polega na tym, by pokazać współczesnemu człowiekowi, że ta tradycyjna forma modlitwy jest w rzeczywistości niezwykle nowoczesnym narzędziem budowania wewnętrznego pokoju i relacji z Bogiem i ludźmi.

Skoro mowa o powszechności, to ile osób należy do Żywego Różańca?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Oficjalnie w strukturach stowarzyszenia zarejestrowanych jest ok. 2,5 mln osób, które zobowiązały się do codziennego odmawiania przynajmniej jednego dziesiątka Różańca. Jeśli jednak spojrzymy na krajobraz modlitwy różańcowej całościowo, to trzeba uwzględnić jeszcze ok. 20 innych wspólnot o takim charakterze.

Ile w takim razie osób w całej Polsce modli się na różańcu i co to mówi o naszej wierze, o naszym kraju?

Reklama

Szacuję, że na różańcu modli się ok. 7 mln osób. Bez wątpienia możemy więc powiedzieć, że w Polsce istnieje ogromna, cicha, ale wytrwała duchowa siła, która zanosi do Pana Boga modlitwy w intencjach Kościoła, ojczyzny i najbliższych.

Jaki jest socjologiczny „portret” osób należących do stowarzyszenia?

Do Żywego Różańca należą zarówno kobiety, jak i mężczyźni, całe wielopokoleniowe rodziny, a także prężnie rozwijające się koła młodzieżowe i dziecięce. Mówiąc socjologicznie – nie ma grupy społecznej, która nie byłaby reprezentowana w naszych szeregach. Oczywiście, statystyki pokazują, że najliczniejsze grono stanowią osoby starsze, wśród których zdecydowana większość to kobiety. Warto jednak zaznaczyć, że w grupach dorosłych co dziesiąta osoba to mężczyzna. Istnieją parafie, gdzie na kilkanaście kół żeńskich przypada przynajmniej jedno typowo męskie koło oraz kilka mieszanych.

Przewaga pań w grupach modlitewnych jest jednak bardzo duża. Z czego ona wynika?

Kobiety z natury wykazują większą wrażliwość duchową i intuicyjnie wyczuwają potrzebę wsparcia nadprzyrodzonego. Panie widzą w modlitwie wspólnotowej potężną siłę i traktują ją jako tarczę dla swoich dzieci i wnuków czy rodzin.

A co można powiedzieć o współczesnych mężczyznach?

Reklama

Obserwujemy obecnie niezwykły renesans męskiej duchowości maryjnej. Formacje takie jak Wojownicy Maryi czy Męski Różaniec potrafią zgromadzić tysiące mężczyzn, którzy publicznie, z różańcem w dłoni, dają świadectwo swojej wiary. Widok potężnej grupy mężczyzn odmawiających tę modlitę kruszy stereotypy, jakoby Różaniec był wyłącznie dla „starszych pań”. Poza Wojownikami Maryi i Męskim Różańcem są jeszcze inne męskie wspólnoty, np. Rycerze Jana Pawła II czy Rycerze Kolumba, gdzie Różaniec jest także stałym elementem formacji.

Imponująca liczba ludzi modli się na Różańcu, ale w Kościele zawsze zwracamy także uwagę na jakość. Stąd pytanie: czy Żywy Różaniec to autentyczna, pulsująca życiem wspólnota, czy może tradycja podtrzymywana z przyzwyczajenia?

Dla wielu osób to rzeczywiście piękna tradycja, przekazywana z pokolenia na pokolenie, ale tradycja niezwykle żywotna. Nie znam w Polsce parafii, w której nie funkcjonowałoby przynajmniej jedno koło różańcowe. Fenomen tej wspólnoty polega na jej zdolności do ciągłego samoodnawiania. Kiedy starsi członkowie odchodzą do wieczności lub z powodu stanu zdrowia nie mogą już pełnić swoich obowiązków, ich miejsca zajmują nowi ludzie. Kiedyś modlitwa ta składała się z 15 tajemnic, ale po wprowadzeniu przez św. Jana Pawła II tajemnic światła, jest ich 20. To sprawia, że ŻR nie tylko nie maleje, ale rozwija się, dostosowując do nowych realiów.

Á propos nowych realiów – jak wpisujecie się w nowoczesny świat mediów cyfrowych?

Reklama

Obok tradycyjnych struktur parafialnych ogromna przestrzeń modlitewna powstaje w internecie. Szacujemy, że w grupach internetowych modli się ponad 300 tys. osób. Nie wykluczam jednak, że ta liczba jest znacznie większa. Chcemy iść tam, gdzie są ludzie, zwłaszcza młodzi, i pokazać im, że Różaniec to nie artefakt z przeszłości, ale żywe narzędzie komunikacji z Bogiem dostępne na ekranie smartfona.

Powszechne jest jednak przekonanie, że młodzież raczej omija szerokim łukiem taką formę pobożności.

Moim zdaniem, to stwierdzenie nie jest do końca sprawiedliwe. Pracuję z młodymi i widzę, że jeśli przedstawi im się konkretne owoce tej modlitwy i obietnice Matki Bożej, które spisał bł. Alan de la Roche, to ich nastawienie diametralnie się zmienia. Młodzi ludzie szukają autentyczności i skuteczności. Kiedy poznają głębię Różańca, nie przechodzą obok niego obojętnie. Problem leży więc nie w niechęci młodych, ale często w tym, jak my, dorośli, próbujemy im tę modlitwę przekazać.

Część krytyków twierdzi, że ważny jest nie tylko sposób przekazu, ale że forma odmawiania Różańca powinna zostać zreformowana, by lepiej pasowała do współczesnego stylu życia. Czy to właściwa droga?

Zdecydowanie uważam, że nie możemy ingerować w samą istotę tej modlitwy. To tak, jakbyśmy chcieli zmieniać fundamenty domu, w którym mieszkamy. Dziesiątek Różańca to stały punkt odniesienia, który daje poczucie bezpieczeństwa i ciągłości.

A co odpowiedziałby Ksiądz tym, którzy mówią, że wielokrotne powtarzanie tych samych słów jest monotonne i prowadzi do mechanicznego odmawiania „zdrowasiek” bez głębszej refleksji?

Reklama

Święty Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, że Różaniec to modlitwa kontemplacyjna. Wymaga ona pewnego rytmu, który paradoksalnie pomaga wyciszyć się w dzisiejszym, niezwykle hałaśliwym i pędzącym świecie. Ludzie podświadomie szukają chwili wytchnienia, a te 3 czy 4 minuty poświęcone na jeden dziesiątek to czas bezcenny dla własnego zbawienia.

Niemniej jest realne ryzyko, że taka modlitwa może stać się pustym rytuałem. Jak się przed tym ustrzec?

Kluczem jest dyspozycja serca. Można przecież być fizycznie na Mszy św. i zupełnie nie spotkać się z Bogiem. Dlatego tak ważne jest uświadomienie sobie już na początku, przed znakiem krzyża, że ten czas chcę oddać Stwórcy. Nawet osoby bardzo dojrzałe duchowo miewają gorsze dni, kiedy modlitwa wydaje się „byle jaka”, pełna rozproszeń i niepokoju. Ale paradoksalnie to właśnie modlitwa, o którą musieliśmy zawalczyć, może być w oczach Bożych najbardziej owocna. Pamiętajmy też, że jeśli potrafimy przezwyciężyć własną niechęć czy zmęczenie, każdy kolejny dzień staje się krokiem naprzód w naszym rozwoju wewnętrznym.

Część osób rezygnuje z Różańca, bo przeraża ich wizja poświęcenia 1,5 godziny na odmówienie wszystkich tajemnic, inni z kolei podważają sens odmawiania tylko części tej modlitwy. Czy modlenie się tylko jedną dziesiątką, jak to robią członkowie Żywego Różańca, może realnie wpłynąć na czyjeś życie?

Reklama

To właśnie jest geniusz naszej założycielki! Błogosławiona Paulina Jaricot zrozumiała, że siła tkwi we wspólnocie. Kiedy odmawiasz swój jeden dziesiątek jako członek koła, spływają na ciebie łaski, tak jakbyś odmówił cały Różaniec. Twoja modlitwa jest dopełniana przez modlitwę pozostałych 19 osób. Paulina genialnie porównała to do ogniska, gdzie jeden płonący patyk może rozpalić inne swoim żarem. Wspólnie tworzymy wielki płomień, który ogrzewa każdego z osobna. Oczywiście, jeśli ktoś czuje taką potrzebę, może odmawiać więcej dziesiątków, ale ten jeden dziesiątek to nasze wspólne, solidarne zobowiązanie.

Zna Ksiądz tysiące relacji o niezwykłych łaskach wyproszonych tą modlitwą. A czy jest takie wydarzenie, które mocniej zapadło Księdzu w pamięć?

Tak, to historia z początków mojego kapłaństwa. W pewien pierwszy piątek miesiąca, który zbiegł się ze świętem Matki Bożej Różańcowej, odwiedziłem młodą kobietę chorą na nowotwór. Miała zaledwie 35 lat i dwójkę małych dzieci. Była pełna goryczy i bólu, pytała, czy mam dla niej jakieś lekarstwo. Odpowiedziałem, że mam lekarstwo duchowe. Dałem jej misyjny różaniec i kartkę z obietnicami Maryjnymi. Kiedy spotkaliśmy się miesiąc później, była już zupełnie inną osobą – spokojniejszą. Powiedziała, że szczególnie poruszyła ją obietnica, iż nikt, kto odmawia Różaniec, nie odejdzie z tego świata bez sakramentów. Jakiś czas potem wezwano mnie na oddział intensywnej terapii. Zobaczyłem tam wyniszczoną chorobą kobietę, która w dłoniach trzymała wytarty od modlitwy różaniec. Chora zapytała, czy ją poznaję i czy poznaję różaniec, bo to był ten, który jej podarowałem. Wyznała, że od tamtego spotkania nie opuściła ani jednego dnia. Przyjęła Eucharystię i spokojnie zasnęła w Panu. Myślę, że każdy z nas chciałby odchodzić w takim pokoju.

Na koniec wróćmy do jubileuszu. Jakich owoców się Ksiądz spodziewa?

Program jubileuszowych obchodów jest bardzo szeroki, Czytelnicy Niedzieli znajdą go na stronie: zywyrozaniec.eu . Jeśli zaś chodzi o owoce, to ufamy, że wspólne przeżywanie 200-lecia Żywego Różańca ukaże światu piękno i skuteczność modlitwy różańcowej, a także umocni w nas świadomość misyjną, tak bliską sercu bł. Pauliny Jaricot. A poza tym są dwa konkretne owoce Jubileuszu Żywego Różańca. Pierwszym jest budowa centrum bł. Pauliny Jaricot na misjach w Papui-Nowej Gwinei. Drugim owocem jest nagranie filmu o bł. Paulinie – dar naszego pokolenia dla innych.

Ocena: +14 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Języki, gwary i jedno Słowo

By Dobra Nowina trafiła do słuchaczy, musi być dla nich zrozumiała, a zrozumiałe jest to, co nam najbliższe. Taki jest cel tłumaczeń biblijnych na języki lokalne i gwary.

Pismo Święte przełożone zostało już na tysiące języków. Dokładnie nie wiemy, na ile, bo co raz to ukazuje się nowe tłumaczenie na jakiś egzotyczny język. Biblia w całości istnieje w mniej niż tysiącu językach, ale Nowy Testament przełożono na dwukrotnie więcej języków. Przynajmniej jedna księga biblijna jest dostępna w ponad 4 tys. języków. Ponadto w ważniejszych krajach świata chrześcijańskiego powstały dziesiątki, a nawet setki różnych przekładów Biblii. Jest to w ostatecznym rachunku konsekwencja polecenia Jezusa, by nauczać i chrzcić wszystkie narody, żeby stały się Jego uczniami (por. Mt 28, 19).
CZYTAJ DALEJ

Królestwo należy do tych, którzy zdają się mali w oczach świata

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Grażyna Kołek

Eliasz wchodzi na scenę nagle. Nie otrzymujemy długiego wprowadzenia. Pada tylko imię i miejsce pochodzenia. Imię ’Eliyyahu znaczy: „Pan jest moim Bogiem”. Już samo imię proroka staje się wyznaniem w kraju, w którym Achab i Izebel wspierają kult Baala. Baal uchodził za pana burzy, rosy i deszczu. Słowo Eliasza o suszy dotyka więc samego serca fałszywego kultu. Życie ziemi nie zależy od Baala. Zależy od Pana, Boga Izraela. Słowa „przed którego obliczem stoję” opisują proroka jako sługę dworu niebieskiego. Eliasz nie staje przed Achabem jako prywatny krytyk. Staje jako wysłannik Boga żywego.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Ryś podczas Światowego Apostolskiego Kongresu Miłosierdzia: Kościół, który nie przyjmuje Bożego miłosierdzia, nie jest zdolny przekazywać go światu

2026-06-08 13:15

[ TEMATY ]

Wilno

Boże Miłosierdzie

kardynał Grzegorz Ryś

Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach

– Pierwszą pamięcią, jakiej jako Kościół potrzebujemy, jest świadomość miłosierdzia, które sami otrzymaliśmy. (…) Dopiero wtedy, gdy o tym wiemy i gdy nieustannie na nowo tego doświadczamy, jesteśmy zdolni wyjść do innych i dzielić się z nimi Bożym miłosierdziem – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas Światowego Apostolskiego Kongresu Miłosierdzia w Wilnie. W czasie spotkania metropolita krakowski przekazał dla Wilna Dzwon Nadziei – dar Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.

Na początku kardynał mówił o Dzwonie Nadziei, który przekazał w poniedziałek rano jako dar Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie. Dzwon został pobłogosławiony w ostatnie Święto Miłosierdzia z myślą o mieście Wilnie. Jest to już osiemnasty Dzwon Nadziei: pierwsze trzy powstały w 2020 roku i trafiły do Krakowa, na Filipiny oraz do Brazylii. Od tamtego czasu kolejne dzwony przygotowywane są po to, aby na całym świecie tworzyć sieć nadziei. Kard. Grzegorz Ryś zaprosił metropolitę wileńskiego abp Gintarasa Grušasa, do wspólnego uderzenia w Dzwon Nadziei, którego dźwięk przekazuje nadzieję uczestnikom kongresu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję