Ks. Jarosław Grabowski: Czy Ojciec czuje na plecach oddech historii? Co dla Ojca oznacza fakt, że jest 132. przeorem w dziejach jasnogórskiego klasztoru?
O. Grzegorz Prus: Oczywiście, jako historyk mam świadomość tej niesamowitej spuścizny, na co dzień jednak nie myśli się aż tak historycznie, bo nie pozwala na to ilość bieżących spraw do załatwienia. Muszę skupić się maksymalnie na realizacji swoich obowiązków i funkcjonować w trybie zadaniowym. Mój poprzednik o. Samuel Pacholski zauważył, że ze zmianą przeora na Jasnej Górze jest trochę jak ze zmianą kierownika pociągu. Pociąg jedzie i w biegu odbywa się zmiana jego kierownika. Nie ma możliwości, żeby się zatrzymać, dokonać jakiejś spokojnej podmiany itd., bo pociąg się nie zatrzymuje. Podobnie jest ze zmianą przeora – odbywa się to w trakcie funkcjonowania sanktuarium, życia wspólnoty, roku liturgicznego. Kiedy ta zmiana była już oficjalnie zapowiedziana przez ojca generała, przed podjęciem urzędu musiałem odbyć szereg spotkań z moim poprzednikiem, który przekazał mi to, o czym powinienem wiedzieć, jak to wszystko funkcjonuje. Musiałem też znaleźć sobie bezpośrednich współpracowników, czyli kandydatów na podprzeorów. Dodatkowo jestem wciąż definitorem generalnym i mam zadania dotyczące całego zakonu. A zatem jest dosyć dynamicznie. Na refleksję jeszcze przyjdzie czas.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
