Pięćdziesiąt lat wspólnej wędrówki po meandrach życia to niemały bagaż doświadczeń. Bogata wiedza nabyta przez ten czas przekazywana jest młodszym pokoleniom, które nie zawsze przestrogi starszych
biorą do serca. Nie znaczy to jednak, że nie darzą ich szacunkiem.
W niedzielę 16 listopada br. pracownicy samorządowi i Wójt Gminy Brańsk po raz kolejny zorganizowały uroczyste obchody „Złotych godów” dla 16 par z gminy, które otrzymały
również medale „Za długoletnie pożycie małżeńskie” przyznane przez Prezydenta RP. Były to następujące małżeństwa: Helena i Adam Chłud z Nowosad, Józefa i Stanisław
Fiedorczuk, Halina i Kazimierz Kujawa, Janina i Henryk Litwińczuk, Marianna i Mieczysław Łapiak z Mnia, Stanisława i Zygmunt Gawryś z Kalnicy,
Pelagia i Stanisław Hilarscy z Widźgowa, Helena i Stanisław Kosk z Puchał Starych, Maria i Zenon Kuczaba ze Spieszyna, Walentyna i Kazimierz
Muczyńscy z Pruszanki Starej, Marianna i Marian Olędzcy, Bolesława i Józef Olszewscy z Olędzkich, Aleksandra i Józef Pruszyńscy z Kiewłak,
Anna i Józef Szmurło z Popław, Zofia i Paschalis Turowscy, Helena i Włodzimierz Żero z Domanowa.
Gospodarzem imprezy był wójt, Krzysztof Jaworowski. Podczas przemówienia określił rodzinę jako ostoję wartości patriotycznych i religijnych, a jubilatów nazwał godnymi krzewicielami
tych idei. Mszę św. w intencji Jubilatów i ich rodzin odprawił ks. Bogusław Wasilewski - proboszcz z Chojewa. Podczas uroczystości Halina Wąż czytała wiersze jednego
z jubilatów - Mariana Olędzkiego. Część artystyczną przygotowała młodzież z Publicznego Gimnazjum w Oleksinie. Wystąpił również dziecięcy zespół folklorystyczny
Mianka z Mnia. Był „trzypiętrowy” tort i gromkie Sto lat oraz życzenia „Diamentowych godów”. Resztę nich dopowiedzą fotografie wykonane przez sekretarza gminy,
R. Gołębieckiego. Rodzina jest bezcennym skarbem społeczeństwa - nie dopuśćmy do jej degradacji.
Muzyk znany z utworu "Zakazany owoc" opowiedział jak wyglądała jego droga do udziału w Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, a także podzielił się osobistym świadectwem nawrócenia
Piosenkarz Krzysztof Antkowiak był gościem specjalnym tegorocznej Pielgrzymki Żywego Różańca i Apostolatu Margaretka do Sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Artysta dał koncert i podzielił się osobistym świadectwem nawrócenia.
Muzyk znany z utworu "Zakazany owoc" opowiedział jak wyglądała jego droga do udziału w Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, a także podzielił się osobistym świadectwem nawrócenia. Piosenkarz przyznał, że choć w przeszłości odniósł muzyczny sukces, to jednak z tego powodu spotkał się z zazdrością ze strony rówieśników. Opowiedział również o swoich uzależnieniach od alkoholu i hazardu, które doprowadziły go do ogromnej depresji aż po chęć odebrania sobie życia. W tej dramatycznej sytuacji podjął modlitwę i zwrócił się do Pana Boga. - Przede wszystkim błagałem Go o pomoc. Powiedziałem Mu, że już sobie nie radzę. Powiedziałem "Jeżeli jesteś to mi pomóż" – mówił artysta. Nazajutrz obudził się w zupełnie nowej perspektywie, ze spokojem w duchu. - Od tamtego czasu Duch Święty zabrał mi hazard, zabrał mi alkohol. Dzięki Bogu od tamtego czasu jestem czysty. Dziś codziennie muszę dbać o tą relację. Są lepsze i gorsze momenty w relacji z Panem Bogiem, ale życie jest zupełnie inne – wyznał muzyk, który wykonał m.in. słynny utwór "Litania".
Za zgodą ks. Marka Pieńkowskiego przekazujemy informację, że dziś został odłączony od respiratora, zaczął się komunikować za pomocą krótkich zdań i przyjął Komunię świętą pod postacią Krwi Pańskiej - czytamy w mediach społecznościowych opactwa w Jarosławiu.
Za zgodą ks. Marka Pieńkowskiego przekazujemy informację, że dziś został odłączony od respiratora, zaczął się komunikować za pomocą krótkich zdań i przyjął komunię świętą pod postacią Krwi Pańskiej. Ks. Marek dziękuje wszystkim, którzy wspierają go modlitwą. Prosi o dalszą pamięć duchową przed Bogiem.
Choć nigdy nie zajmował ważnych stanowisk i był kapłanem jakich wielu, zmarł w okolicznościach w Polsce niespotykanych. Ale warto o ks. Stanisławie Zbojnowiczu mówić nie tylko przez pryzmat jego śmierci. Ludzie mówili o nim: męczennik konfesjonału. Nie dlatego, że przy nim zginął, ale dlatego, że nigdy nie wyszedł, dopóki nie wyspowiadał ostatniej osoby. I nie wychodził nawet, jeśli nikogo w kolejce nie było.
Ks. Stanisław Zbojnowicz urodził się 13 października 1958 r. Był najmłodszym z ośmiorga dzieci Mariana i Teresy. Pochodził z Grzęski k. Przeworska. W tamtym czasie jego rodzinna miejscowość należała do parafii kościoła farnego w Przeworsku i to w przeworskim kościele (dziś bazylice) pw. Ducha Świętego 20 października Stanisław otrzymał chrzest św. z rąk ks. Stanisława Krzysztonia. Tam również przyjął pierwszą komunię św. i bierzmowanie. Ale już Mszę św. prymicyjną w 1986 r. odprawił w rodzinnej Grzęsce.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.