Reklama

Kino

Witajcie w Indiach

Niedziela warszawska 7/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mamy obecnie na ekranach pierwszy od wielu lat film wyprodukowany w Indiach. Czasem słońce, czasem deszcz jest 2-częściowym obyczajowym melodramatem, zrealizowanym w oryginalnej poetyce gatunkowej, właściwej tylko dla olbrzymiej kinematografii hinduskiej.
Trzeba wiedzieć, że w Indiach powstaje najwięcej filmów na świecie. Liczba rocznej produkcji dochodzi tam już do tysiąca. Jest ona przeznaczona niemal w całości na rynek wewnętrzny. Dopiero w ostatnich latach ów specyficzny Bollywood (w odróżnieniu od Hollywoodu) zaczyna podbijać rynki zachodnie. W Czasem słońce, czasem deszcz możemy odnaleźć wszystkie cechy charakterystyczne dla popularnego kina hinduskiego, głównie wątki melodramatyczne podane w specyficznym klimacie emocjonalnym i połączone z piosenkami i tańcami. Wszystko służy tu do afirmacji miłości, rodziny i patriotyzmu hinduskiego.
Bohater filmu, chłopiec z zamożnej rodziny, po studiach wraca do rodzinnego domu i dowiaduje się, że jest dzieckiem adoptowanym. Ojciec nie akceptuje kochanej przez niego dziewczyny, pochodzącej z niższej kasty. Rahul odchodzi z domu i zamieszkuje w Londynie z kochającą go żoną i dziećmi. Jego młodszy brat odszukuje go i nakłania do pojednania z ojcem i powrotu do domu rodzinnego. Ta prosta akcja przypomina proste stare melodramaty. W wykonaniu hinduskich artystów nabiera jednak dynamiki i wielkiej siły emocjonalnej.
Twórcy zupełnie nie przejmują się egzystencjalnymi modami kina zachodniego. Robiąc film dla własnej widowni nadali mu formę, jaką ona akceptuje. Niech nas więc nie razi pewna naiwność i prostota akcji, wynika ona bowiem z właściwości tamtejszej kultury. Ważne jest to, że twórcy otwarcie afirmują takie wartości, jak miłość i rodzina, spychane w Europie na margines.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ambasador Polski przy Stolicy Apostolskiej: Polska jest dla Watykanu ważnym partnerem

2026-09-24 07:14

[ TEMATY ]

Adam Kwiatkowski

prezydent.pl

Adam Kwiatkowski

Adam Kwiatkowski

O projektach, realizowanych wspólnie z polskimi i międzynarodowymi partnerami, miejscu Polski pośród państw mających swoje stałe przedstawicielstwa przy Watykanie i znaczeniu relacji dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską mówi w rozmowie z KAI Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej przy Stolicy Apostolskiej i Suwerennym Zakonie Maltańskim Adam Kwiatkowski.

O. Stanisław Tasiemski OP: Panie Ambasadorze, wkrótce zakończy Pan swoją czteroletnią misję dyplomatyczną jako przedstawiciel Polski przy Stolicy Apostolskiej. Jak podsumowałby Pan ten czas?
CZYTAJ DALEJ

Zobaczyć Go naprawdę potrafi tylko wiara

„Marność nad marnościami - wszystko jest marnością”. Hebrajskie hebel oznacza dosłownie tchnienie, obłok pary, coś, czego nie da się uchwycić w dłoń. Wulgata utrwaliła przekład vanitas vanitatum. Kohelet jest mędrcem, który postanowił zmierzyć życie „pod słońcem” samym doświadczeniem, bez sięgania po obietnice, i uczciwie zapisał wynik pomiaru. Zysku brak. „Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?” Wielka pieśń o kołowrocie natury, pokolenia przychodzą i odchodzą, słońce wschodzi i zachodzi, wiatr kołuje, rzeki płyną do morza, które nie może się napełnić, ma w sobie hipnotyczny rytm i celowo prowadzi donikąd. Wszystko się porusza, nic nie dochodzi do celu. Nawet pamięć zawodzi: „nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli”. Starożytność pogańska znała ten zawrót głowy wiecznego powrotu. Kohelet wypowiada go wewnątrz Izraela, jakby chciał doprowadzić czytelnika do ściany, za którą może być już tylko Bóg. Kościół czyta Koheleta po to, by przejść jego szkołę odwyku od iluzji. Hieronim, który tej księdze poświęcił osobny komentarz, wspomina, że czytał ją z uczennicą Blezyllą właśnie po to, by nauczyć ją pogardy dla świata przemijającego. „Marność” nie jest ostatnim słowem Objawienia, ale jest słowem koniecznym. Dopóki człowiek liczy na to, że „coś pod słońcem” go nasyci, dopóty nie zapyta o to, co ponad słońcem. Vanitas jest przedsionkiem Ewangelii.
CZYTAJ DALEJ

Homilia kard. Tagle wygłoszona podczas beatyfikacji abp Fultona J. Sheena

Fulton Sheen nie został wyniesiony do chwały ołtarzy dlatego, że był gwiazdą radia i telewizji, znanym pisarzem czy kaznodzieją słuchanym przez miliony. Jak podkreślił kard. Luis Antonio Tagle podczas Mszy beatyfikacyjnej w St. Louis, źródłem jego błogosławieństwa była głęboka komunia z Jezusem, gorliwość w głoszeniu Ewangelii oraz umiejętność dostrzegania Chrystusa w ubogich i cierpiących. Nowy błogosławiony chciał być przede wszystkim „odźwiernym” prowadzącym ludzi do domu Boga.

The Dome, St. Louis, Missouri, 24 września 2026 r.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję