Gdyby kogoś zapytać, z kim w Polsce kojarzą mu się klaryski, czy przywołałby postać bł. Salomei Piastówny, która w 1245 r. sprowadziła klaryski do Sandomierza? Tu także przywdziała habit zakonny, stając się pierwszą polską klaryską. Po blisko ośmiu wiekach, w 2007 r. klaryski wróciły do Sandomierza. Dzisiaj wołają z nadzieją w głosie: - Nie zostawiajcie nas samych! To pokorne i dość dramatyczne wołanie o wsparcie materialne, ale przede wszystkim zaproszenie do współuczestnictwa w dziele budowy wspólnoty klariańskiej w Sandomierzu.
Dziedzictwo Salomei Piastówny
Bł. Salomea Piastówna (1212-68) była córką księcia Leszka Białego, a siostrą księcia Bolesława Wstydliwego. W dzieciństwie zaślubiona z węgierskim księciem Kolomanem (oboje przyjęli habit tercjarzy). W 1241 r. owdowiała, gdy książę Koloman zginął w bitwie z Tatarami. Księżna wróciła do Sandomierza, dokąd z Pragi sprowadziła klaryski i sama wstąpiła do ich wspólnoty. Zmarła w opinii świętości w 1268 r. Spoczywa w krakowskim kościele św. Franciszka. Papież Klemens X beatyfikował ją w 1673 r.
Z fundacji Salomei i Bolesława powstały klasztory klarysek w Zawichoście i podkrakowskiej Skale. Już po śmierci księżnej klaryski przeniosły się do Krakowa (1316-20), gdzie otrzymały klasztor przy kościele św. Andrzeja. Ich wspólnota trwa tam do dziś.
W 1996 r. krakowska wspólnota klariańska podjęła - z sukcesem - dzieło fundacji klasztoru w Skaryszewie. Dziesięć lat później poczyniono starania o powrót klarysek do Sandomierza. 10 sierpnia 2006 r. bp Andrzej Dzięga wpisał do księgi pamiątkowej klasztoru w Skaryszewie słowa: „Bogu Wszechmogącemu niech będzie chwała, że pozwolił w dniu dzisiejszym, w wigilię uroczystości św. Klary, w tym skaryszewskim klasztorze zakończyć rozmowę na temat nowej fundacji klasztoru Sióstr Klarysek w historycznym Sandomierzu, z którego wyruszyły na całą Polskę przed wiekami. (…)”. 12 czerwca 2007 r. siostry powróciły do Sandomierza. Od Pasterza diecezji otrzymały piękną działkę oraz skromne pomieszczenia na tymczasowy klasztor. Zamieszkały w 6-osobowej wspólnocie (w tym s. Faustyna z Węgier).
Budowla na chwałę Bożą
Niemalże natychmiast siostry podjęły przygotowania do budowy kompleksu klasztornego. Od marca br. trwają intensywne prace budowlane. Przykryto już dachem część mieszkalną. Koszty budowy są ogromne, a klasztor żyje tylko z ofiar darczyńców. Podstawowym zadaniem sióstr jest modlitwa. Ile ona jest warta? - Najlepiej wiedzą ci, którym siostry wyprosiły wiele łask, także już tu, w Sandomierzu. Bo sandomierski klasztor to nie tylko budowla z piękną panoramą na starówkę, ale przede wszystkim z widokiem na niebo. Wszyscy możemy w to niebo się zapatrzeć, wspierając materialnie Boże dzieło. Siostry odpłacą modlitwą oraz zawołaniem: „Pokój i Dobro!”.
KLASZTOR SIÓSTR KLARYSEK
Plac Św. Wojciecha 5, 27-600 Sandomierz
Numer konta: 18942900042001000132280001
Nazwa banku i adres: Bank Spółdzielczy w Sandomierzu
ul. Mariacka 6, 27- 600 Sandomierz
Przy pierwszym „Zdrowaś Maryjo” jeszcze wiemy, po co się modlimy. Przy drugim przypominamy sobie, że mieliśmy odpisać na wiadomość. Przy trzecim myślimy o jutrze. Przy czwartym wraca rozmowa sprzed kilku dni. Przy piątym zastanawiamy się, czy o czymś ważnym nie zapomnieliśmy. I nagle orientujemy się, że właśnie skończyliśmy dziesiątkę. Chyba wielu z nas zna ten moment.
Bierzemy różaniec do ręki. Siadamy albo wychodzimy na spacer. Chcemy się pomodlić. Naprawdę chcemy. Przez chwilę jesteśmy skupieni, a potem myśli zaczynają biec w zupełnie inną stronę. Praca, zakupy, wiadomość, na którą wciąż nie odpisaliśmy. Ktoś, kto nas zranił. Ktoś, za kim tęsknimy. Sprawa, którą odkładamy od kilku tygodni. Coś, co wydarzyło się dzisiaj. Coś, co może wydarzyć się jutro. Czasem można odnieść wrażenie, że właśnie podczas różańca przypominamy sobie o wszystkim. I wtedy pojawia się myśl: „Przecież ja się w ogóle nie modlę”. Ale może nie do końca tak jest.
Paweł dowodzi niezależności swojej Ewangelii biografią, i jest to biografia zeznana jak przed sądem: „słyszeliście przecież o moim postępowaniu ongiś, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć”. Apostoł niczego nie retuszuje. Jego przeszłość prześladowcy jest częścią argumentu. Nikt nie mógł go nauczyć Ewangelii, bo nie przebywał wśród uczniów. Był po przeciwnej stronie. „Prześcigałem w żarliwości o judaizm wielu rówieśników”. Gorliwość Pawła była gorliwością zelotyczną, wzorowaną na Pinchasie i Eliaszu, gotową do przemocy w obronie Prawa. Przełom opisuje językiem powołań prorockich: „gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie”. To niemal dosłowne echo Jeremiasza (Jr 1,5) i Sługi Pańskiego (Iz 49,1). Paweł opisuje nawrócenie jako powołanie w obrębie tej samej historii Boga z Izraelem. Ten, który posyłał proroków, posłał i jego, „abym Ewangelię o Nim głosił poganom”. Znamienna jest dyskrecja: „objawić Syna swego we mnie”. Wydarzenie damasceńskie, które Łukasz opowie trzykrotnie z narracyjnym rozmachem, sam Paweł wspomina półzdaniem. Chronologia, którą podaje, ma wartość dowodową. Nie radził się „ciała i krwi”, poszedł do Arabii, wrócił do Damaszku, dopiero po trzech latach udał się do Jerozolimy „zapoznać się z Kefasem” i pozostał u niego piętnaście dni, nie widując innych apostołów oprócz Jakuba. Grecki czasownik historēsai, zapoznać się, znaczy tyle co odwiedzić w celu poznania. Z tej wizyty nie da się wyprowadzić zależności doktrynalnej. A jednak Paweł nie buduje Ewangelii przeciwko Jerozolimie. Przyszedł do Kefasa, bo komunia z Piotrem należy do prawdy jego posłannictwa. Niezależność objawienia i więź z Kościołem apostolskim nie kłócą się u niego ani przez chwilę. Finał jest doksologią cudzej wdzięczności. Kościoły Judei, znające go tylko ze słyszenia, „wielbiły Boga z mojego powodu”. Prześladowca głosi wiarę, którą chciał zniszczyć. Taka odmiana ma tylko jedno wytłumaczenie, i właśnie ono jest treścią uwielbienia.
Kard. K. Krajewski w programie telewizyjnym Sprawa dla Reportera
Postać łódzkiej położnej, która w Auschwitz przyjęła na świat około 3 tys. dzieci, będzie bohaterką październikowego odcinka programu „Sprawa dla reportera”. W nagraniu udział wziął kard. Konrad Krajewski, metropolita łódzki, który mówił o rozwijającym się w Łodzi kulcie Sługi Bożej Stanisławy Leszczyńskiej.
W studiu programu Elżbiety Jaworowicz spotkali się przedstawiciele różnych środowisk zainteresowanych postacią Stanisławy Leszczyńskiej – prawnicy, psychologowie, twórcy kultury, a przede wszystkim położne i siostry zakonne, dla których świadectwo łódzkiej położnej pozostaje szczególnie ważne.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.