Reklama

Cały dla misji

Zmarły w 2009 r. ks. Władysław Obora, salezjanin, brat męczennika czasów komunistycznych - ks. Piotra Oborskiego, pracował na misjach w Brazylii od 1937 r. Parafianie z Kargowa i mieszkańcy Jastrzębca, gdzie sięgają korzenie ich rodziców, nie zobaczą zapewne dzieł malarskich, jakie pozostawił w brazylijskich kościołach, nie poznają liczby ochrzczonych dzieci i dorosłych i wielu dzieł ewangelizacyjnych, jakie tworzył przez wszystkie lata pracy misyjnej w Ameryce Południowej. Jednak zawsze ks. Władysław Obora jest tutaj wspominany i szanowany

Niedziela kielecka 42/2011

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Urodził się w Jastrzębcu 2 czerwca w 1915 r. w Stopnicy, w rodzinie Ignacego i Rozalii (z domu Janik) Oborów. Później rodzina zmieniła nazwisko na Oborscy. Przyjął chrzest w parafialnym kościele w Kargowie 9 czerwca 1915 r. Wychowanie religijne i pobożność rodziców zapewne wpłynęły na wybór drogi Władysława, brata Piotra, jak i jednej z pięciu sióstr, która wybrała powołanie do życia zakonnego w Zgromadzeniu Sióstr Nazaretanek. Władysław ukończył szkołę podstawową w Stopnicy. Po czym udał się do kolegium salezjańskiego. W wieku 21 lat wstąpił do nowicjatu Towarzystwa św. Franciszka Salezego w Czerwińsku.

Posłany do Brazylii

Reklama

Już w 1937 r. został posłany do Brazylii, po czym rozpoczął kurs filozofii w mieście Cuiába. Tutaj, przez cztery kolejne lata, odbywał praktyki duszpasterskie jako asystent w kolegium salezjańskim, ucząc różnych przedmiotów. Jego współbracia napisali, że wykazywał się dużą inteligencją, bardzo dobrą pamięcią i zyskał gruntowne wykształcenie. Teologię ukończył w Săo Paulo w Instytucie Piusa XI.17 marca 1946 r. w sanktuarium Serca Jezusowego w Săo Paulo, bp José Selva udzielił mu święceń kapłańskich.
W zgromadzeniu salezjanów pozostał przez dziesięć lat, po czym przeszedł do duchowieństwa diecezjalnego w diecezji Lins. Ks. Władysław był jedynym z fundatorów dzieła salezjańskiego w Lins i Araçatuba. Poza diecezją w Lins, jako ksiądz diecezjalny, pracował w kilku innych diecezjach: Campo Grande, Cuiába, Marělia, Presidente Pudente, Rio Pret, Botucatu, Jacarezinho. W wymienionych diecezjach posługiwał w miastach: Cuiába, Campo Grande, Silvânia, Tupă, Lins, Arealva, Guararapes, Rubiácea, Bento de Abreu, Guarantă, Alto Alegre, Alegre, Alvares Machado, Cafelândia, Tabapuă, Macaobá, Xavantes, Juniai do Sul, Floreal, Magda, Picatu, Medonça, Buritama, Luiziâna i Uru. W każdym z tych miejsc pozostawił różne dzieła ewangelizacyjne, rzesze ochrzczonych, tych, którym udzielił Pierwszej Komunii św., sakramentu bierzmowania. Posługiwał chorym, których odwiedzał w domach i zmarłym, których odprowadzał na cmentarz. Katechizował dzieci i młodzież. - Był gorliwym kapłanem i katechetą - napisali księża z diecezji w Lins, znający ks. Władysława. Uczył religii dzieci i młodzież w różnych parafiach. Wielu z jego wychowanków zdecydowało się potem wstąpić do zakonów. Był wielkim czcicielem Miłosierdzia Bożego, wykazywał dużą gorliwość w sprawach religijnych. Swoim przykładem wiary starał się w życiu realizować motto, jakie zamieścił na obrazku prymicyjnym. „Chwała Bogu, pokój ludziom”. W diecezji był znany jako malarz obrazów i kościołów. np. w Cafelandii. W wielu parafiach pozostawił po sobie ślad w postaci malowideł na ścianach kościołów i obrazów na płótnie. Parafia św. Antoniego w Uru była jego ostatnią parafią, w której przez cztery lata pełnił funkcję proboszcza.
Ks. Sławomir Bronakowski SDB, pracujący od 35 lat na misjach w Brazylii, wspomina ks. Władysława: „Poznałem go w 1996, w małym miasteczku Picatu w diecezji Lins. Był już proboszczem w podeszłym wieku. Wysoki, szczupły, punktualny, systematyczny. Wyróżniało go duże nabożeństwo do Matki Bożej. Żył skromnie, wręcz ascetycznie. Przez pewien czas mieszkałem w Lins, w stanie Săo Paulo. Ks. Obora od 2002 r. zamieszkał w domu biskupim z miejscowym biskupem Dom Irineu Danelon SDB. Był dobrym spowiednikiem, sam u niego spowiadałem się. W pamięci tamtejszej społeczności pozostał jako wielki misjonarz, kochający Kościół i ludzi. Brazylijczycy bardzo go szanowali, troszczyli się o niego, obdarzając go wielką życzliwością i opieką”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Oczekują na Słowo Boże

Reklama

Wielka szkoda, że ks. Władysław Oborski nie zostawił po sobie wspomnień na temat swojej wieloletniej pracy misyjnej. Pewne wyobrażenie o posłudze misjonarzy w Brazylii daje opis ks. Bronakowskiego, przebywającego obecnie w stanie Mato Grosso, co na język polski tłumaczy się Gęsty Las. To obszar cztery razy większy od terytorium Polski. Ks. Obora przypuszczalnie pracował w podobnych warunkach kulturowych, spotykał zbliżone problemy, stykał się z ubóstwem, analfabetyzmem, bezrobociem.
„Nasza misja salezjańska jest tutaj bardzo znana, gdyż salezjanie zaczęli ewangelizować tutejsze obszary zamieszkałe przez Indian przed ponad 100 laty. Ta praca trwa do dnia dzisiejszego. Moja parafia jest ogromna. Mam pod opieką duchową ok. 22 tys. ludzi. Dojeżdżam do siedmiu placówek odległych po 75 kilometrów” - pisze. Pod opieką duszpasterską salezjanów znajdują się Indianie Szawantes i Bororos - mieszkający 50 km stad. Są to trzy wielkie kolonie indiańskie, a każda kolonia liczy prawie 100 wiosek. Tubylcy są bardzo religijni, gościnni, prości, w większości analfabeci. Misjonarze otaczają duszpasterską troską dzieci i młodzież, opuszczonych i biednych. Ks. Bronakowski prowadzi dzieło socjalne dla dwustu dzieci ulicy. Codziennie przychodzą do naszego Centrum Młodzieżowego ks. Jana Bosko. Tutaj dzieci otrzymują pewną formację duchową, ale także zabezpieczony jest ich byt. Tutaj korzystają z posiłków. Uczestniczą w warsztatach, mogą odrobić lekcje. Podkreśla, że w tyglu kulturowym występuje też różnorodność religijna - mocne są sekty pentakostalne, afrobrazylijskie, spirytystyczne, do tego dochodzą problemy z narkotykami, z grupami przestępczymi, dlatego potrzebna jest ciąga praca z młodzieżą. Tymczasem, jak informuje w liście ks. Bronakowski, księży jest bardzo mało. Ubolewa także nad brakiem nowych powołań kapłańskich. „Misjonarze z Europy nie przyjeżdżają, a my starzy już potrzebujemy zastępców. Jesteśmy bardzo szanowani przez tutejszą ludność, która jest nam bardzo wdzięczna za pracę wśród nich. Praca misyjna przynosi dużo satysfakcji osobistej i kapłańskiej. To wspaniałe móc być użytecznym dla tylu ludzi, którzy z utęsknieniem oczekują na Słowo Boże” - podkreśla ks. Bronakowski. Ta radość i satysfakcja z pracy misyjnej z pewnością towarzyszyła także ks. Oborze.

Mój sen, to umrzeć jako salezjanin

Z Uru w 2002 r. ks. Obora przeniósł się do Lins i zamieszkał razem z bp. Irineu Danelon SDB. Był bardzo pobożny. Starszy kapłan codziennie odprawiał Msze św. w kaplicy biskupiej o godz.16. W ciągu dnia poświęcał długie godziny na adorację Najświętszego Sakramentu i dużo czytał. Jeszcze podczas swojego pobytu w Uru, ks. Obora 31 października1997 r., napisał fragment swojej biografii, a zakończył ją słowami: „Trudno jest szczegółowo opisać wszystkie studia, funkcje i prace, z którymi zetknąłem się podczas tych 60 lat pobytu w Brazylii. Brakuje tylko daty śmierci, która prawdopodobnie jest już bliska i tylko Bóg ją zna”.
Nie wiadomo, kiedy ks. Obora wyraził chęć powrotu do Zgromadzenia Księży Saezjanów. Ale to pragnienie było w nim bardzo silne. W 2007 r. miał powiedzieć „Ja kocham św. Jana Bosko, Matkę Bożą Wspomożycielkę Wiernych i zgromadzenie salezjańskie. Mój sen, to umrzeć jako salezjanin, jak to kiedyś obiecałem w ślubach wieczystych. W odpowiedzi na jego prośbę bp Irineu Danelon napisał do generała Salezjanów w Rzymie i do ks. inspektora w Campo Grande o intencji ks. Obory. Wkrótce Rada Zgromadzenia wyraziła zgodę. 7 listopada 2007 r., w czasie Mszy św. celebrowanej przez bp. Irineu, w kaplicy biskupiej ks. Paulo Vendrame, dyrektor Domu Salezjańskiego w Lins, reprezentując ks. inspektora Alfonso Castro, ks. Władysław Obora został oficjalnie przyjęty po 51 latach do Towarzystwa św. Franciszka Salezego. Ks. Obora 17 marca skończył 63 lata kapłaństwa i 94 lata życia.

Pokora i zapał misyjny

W 92. roku życia miał wylew krwi do mózgu, co spowodowało paraliż lewej części jego ciała. Zmarł daleko od swojej ojczystej ziemi, od rodzinnych stron, w szpitalu w Lins 20 maja 2009 r. Został pochowany na cmentarzu w Lins, obok innych salezjanów tam spoczywających. Podczas Mszy św. pogrzebowej biskup powiedział: „Jesteśmy wiecznie wdzięczni ks. Oborze za wielką pracę misyjną do Kościoła w Brazylii. Jego pokora i zapał misyjny, świadectwo życia są przykładem jak kochał Kościół i Jezusa Chrystusa. W takim momencie warto przypomnieć słowa Jezusa: „Kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” J 11, 25. Wierząc w te słowa, dziękujemy Bogu za dobrego księdza, który miał za swoje motto słowa „Chwała Bogu, pokój ludziom” i który powrócił na wieczny spoczynek do Domu Ojca”.
Warto przypomnieć postać pochodzącego z diecezji kieleckiej ks. Władysława Obory, który przez 63 lata kapłaństwa z poświęceniem i zaangażowaniem służył misjom. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że jego posługa odcisnęła znaczący ślad w ewangelizacji Brazylii, w rozwoju duchowym i materialnym tamtejszego Kościoła.

W artykule autorka wykorzystała materiały z broszury poświęconej ks. Władysławowi Oborze, wydanej w diecezji Lins, staraniem bp. Dom Irineu Danelon SDB. Autorka dziękuję za pomoc ks. Sławomirowi Bronakowskiemu SDB - za tłumaczenie wspomnienia i e-maile.

W następnym numerze sylwetka Anny Błachuckiej z Małogoszcza, poetki, pisarki, działaczki społecznej

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Po trzęsieniu ziemi w Kolumbii z gruzów wyciągnięto matkę z niemowlęciem

2026-08-11 07:45

[ TEMATY ]

trzęsienie ziemi

Kolumbia

z gruzów

wyciągnięto

matkę z niemowlęciem

PAP

Ratownicy przeszukują gruzy po trzęsieniu ziemi w Kolumbii

Ratownicy przeszukują gruzy po trzęsieniu ziemi w Kolumbii

Ratownikom udało się w poniedziałek wydostać matkę i jej sześciomiesięczne dziecko spod gruzów zawalonego budynku w kolumbijskim mieście Cali po trzęsieniu ziemi – podała telewizja Caracol TV, powołując się na członka ekipy ratowniczej Carlosa Ortiza.

Podziel się cytatem – powiedział Ortiz.
CZYTAJ DALEJ

Jak rozmawiać o wierze z dorosłymi dziećmi, które przestały chodzić do Kościoła?

2026-08-07 21:15

[ TEMATY ]

Kościół

dziecko

rodzice

UPJPII

Adobe Stock

Są zdania, które w rodzinie bolą bardziej niż kłótnia o pieniądze, wybór studiów czy decyzja o wyjeździe za granicę: nie chodzę już do kościoła”, „nie wierzę tak jak wy”, „Kościół mnie nie przekonuje”, „nie chcę o tym rozmawiać”….

Dla wierzących rodziców takie słowa nie są jedynie informacją o zmianie poglądów, ale dotykają one samego rdzenia religijnego życia: chrztu, modlitwy przy łóżku dziecka, pierwszej komunii, rodzinnych świat, niedzielnej eucharystii, pacierza, krzyża na ścianie czy też w końcu nadziei zbawienia.
CZYTAJ DALEJ

Mozambik: napad na dom sióstr franciszkanek; trzy osoby ranne

2026-08-11 15:41

[ TEMATY ]

Mozambik

napad

Adobe Stock

ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE

ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE

Co najmniej trzy osoby zostały ranne w następstwie ataku nieznanych sprawców na dom Sióstr Franciszkanek Najświętszego Serca Jezusa. Do tragicznego zdarzenia doszło w miejscowości Mecubri, położonej w archidiecezji Nampula, na północy Mozambiku. Jak poinformował miejscowy metropolita abp Inácio Saure, wśród poszkodowanych osób, które trafiły do szpitala są dwie zakonnice oraz pilnujący domu ochroniarz. Stwierdził, że atak wpisuje się w falę przemocy wobec chrześcijan w tej byłej portugalskiej kolonii, a także świadczy o widocznym w ostatnim czasie drastycznym wzroście przestępczości w Mozambiku.

Informację o napadzie na dom zakonny potwierdziła portugalska sekcja organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, dementując krążące w mediach społecznościowych informacje, jakoby zakonnice zostały zgwałcone przez agresorów. Sprecyzowała, że w ataku najbardziej ucierpiał mężczyzna pilnujący domu zakonnego, który odniósł poważne obrażenia, „a jego życie jest zagrożone”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję