Reklama

Odsłony

Śmiać się i płakać

Niedziela Ogólnopolska 7/2006, str. 23


Graziako

<br>Graziako

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zarówno śmiech, jak i płacz wymagają tej samej głębokości serca.
Prawdziwie leczy nam dusze głęboki płacz oraz śmiech do łez. Jednak coraz mniej ludzi jest zdolnych do jednego i drugiego z powodu płytkości serc. Pozostaje więc im gorzka ironia.

A prawdziwy śmiech potrzebny jest, by wyśmiać swoją urojoną wielkość czy ważność. I prawdziwy płacz jest potrzebny, by zapłakać nad prawdziwą wielkością, którą albo się sponiewierało, albo do której nie chce się dorastać.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Nie było chyba cyrku, którego główną atrakcją nie byłby błazen. Ten cyrk na swoich afiszach właśnie błazna ogłaszał jako jedynego w swoim rodzaju. Dziwne, ale na jego występ zabrakło biletów. Cała widownia wypełniona była różnymi ludźmi, spośród których wielu w cyrku nigdy nie widywano. Biznesmeni, urzędnicy, robotnicy, bezrobotni… Damy, żony, kochanki, zakonnice, dziewczyny… Kieszonkowcy, pijaczkowie, wojskowi, studenci… Jako przerywniki potraktowano występ tresowanych koni, popisy na trapezie, żonglerów… Wszyscy czekali na błazna. Co pokaże? Czemu taki sławny? W końcu - dzwonek, werbel i cisza: wychodzi w błazeńskim kostiumie, siada z łokciami na kolanach, z czołem opartym o dłonie. Znieruchomiał, jakby w zadumie. Za długo. Widownia się niecierpliwi. Zaczyna się tupanie, pokrzykiwanie. Błazen wstał, założył do tyłu ręce i zaczął wodzić przenikliwym wzrokiem po każdym z siedzących na widowni - w pierwszym, drugim, trzecim rzędzie… aż do ostatniego. I nagle zaczął się śmiać. Z początku pogodnie, dyskretnie, ale zaraz potem coraz głośniej, serdeczniej, ale i coraz bardziej zjadliwie, jakby na różne tony… Ktoś z widowni roześmiał się, potem drugi, trzeci… Wszyscy śmieją się już z błaznem, wszak śmiech zaraźliwy jest. A błazen śmieje się już całym sobą, przysiada, dłońmi klepie się po udach, podskakuje, zatacza się, wywraca, tarza się, wyje, jakby oszalał. Z powszechnym już śmiechem zrywają się brawa, bo takiego artysty śmiechu tu nie widziano. Ale coś w tym śmiechu słychać dziwnego… Nagły jęk! Sam błazen jest nim zdziwiony… Zapada cisza. I znów błazen zaczął wodzić tym spojrzeniem po widzach o różnych zawodach, sumieniach, wieku, urodzie, zasobności… I nagle zapłakał. Najpierw szlochem, potem ze smutkiem, skargą jakby, potem ze współczuciem, z wyrzutem, z litością. Ten płacz chwilami cichł, a potem wybuchał z większą żałością. Jakaś dziewczyna poczuła łzy, potem inna, ktoś wyciągnął chustkę, ktoś zaszlochał, chlipnął. Błazen wpadł w spazm, zachwiał się, przewrócił, zaczął się wić jakby z bólu, skowycząc, jakby chciał wszystkie płacze i jęki świata tu wypłakać… I wtedy zaczęli płakać wszyscy - ciszej lub głośniej, ukradkiem lub wprost, jak dzieci. Kobiety wpadły w podobne jak on spazmy. I nikt nie pomyślał, dlaczego przed chwilą tak się śmiał, a teraz tak płacze. Tak jak nie pomyślał, czemu jest tym, kim jest… Nigdy cyrk nie słyszał takiego płaczu. Aż błazen umilkł. Wstał w tym swoim stroju i popatrzył tak jak przedtem. Łkania cichły szybko, bo on patrzył na nich dumnie, a kiedy zapadła cisza, powiedział nagle: „A może ja się urodziłem, by być Napoleonem Bonaparte?”. I wtedy nagle w każdym chyba sercu - bogatego czy biednego, szacownego czy łajdaka, pięknej czy nie - jęknęło poczucie, że oni też urodzili się, by być większymi, piękniejszymi, prawdziwszymi, niż są. Paskudne było to uczucie, które potem jeszcze wróciło w snach. Ale następnego dnia było już wszystko po staremu.

Starość duszy jest wtedy, kiedy nie stać już nas ani na prawdziwy śmiech, ani na takiż płacz. Kiedy jest gorzka zgoda na to, jak jest, czym się jest, i nie ma nadziei, że może być jeszcze zupełnie inaczej, jak nigdy nie było. Ktoś powiedział, że prawdziwa modlitwa przyprowadza i taki śmiech, i taki płacz, a potem śpiew i tchnienie Ducha. Zima nastaje po to, by mogła przyjść wiosna. I to taka niespotykana…

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kolejne dzwony kościelne będą musiały zamilknąć? W Gdyni protest i zbiórka podpisów

2026-10-03 21:47

[ TEMATY ]

Gdynia

dzwony

Parafia pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni

Rada Parafialna oraz mieszkańcy związani z parafią Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni sprzeciwiają się działaniom, które mogłyby doprowadzić do ograniczenia funkcjonowania kościelnego dzwonu „Redemptor Hominis”. W stanowisku skierowanym do prezydent Gdyni podkreślają jego religijne, historyczne i społeczne znaczenie. „Nie wyobrażamy sobie sytuacji, w której głos naszego dzwonu miałby zamilknąć!” – piszą.

Jak informuje parafia, wobec proboszcza, Prezydent Miasta Gdyni rozpoczęła procedurę urzędniczą dotyczącą dzwonu, który od lat jest częścią życia tej parafii i lokalnej społeczności. Dzwon rozbrzmiewa zaledwie dwa razy dziennie – o godz. 12:00 i 16:15 – przez około 2 minuty. To element tradycji, który towarzyszy mieszkańcom od pokoleń. A jednak okazuje się, że nawet tak krótki dźwięk może komuś przeszkadzać. Po zebraniu jak największej liczby podpisów ksiądz proboszcz złoży ten dokument w UM Gdyni.
CZYTAJ DALEJ

Marszałku, wyjdź zza stodoły

2026-10-03 00:09

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Oj, pycha kroczy przed upadkiem. Na piątkowej konferencji w Sejmie Krzysztof Nowina-Konopka z WPolsce24 jako jedyny na sali powiedział rzecz elementarną. Marszałek Włodzimierz Czarzasty występuje publicznie, na tle flag, przed kamerami, dziennikarzami, a za pośrednictwem mediów przed milionami Polaków i mówi o prezydencie „Karol Nawrocki”, a o prezesie Trybunału „Bogdan Święczkowski z Trybunału”. Tymczasem nikt do niego samego nie zwraca się „Włodzimierz Czarzasty z Sejmu”, tylko „panie marszałku”. Apel prosty: do ludzi na konstytucyjnych stanowiskach zwracać się adekwatnie. Oczywiste? Jak widać wciąż nie dla wszystkich.

I tu nie chodzi o żaden formalny przepis. Nikt nie wyciąga regulaminu Sejmu ani kodeksu dobrych manier. Zwrot „panie marszałku” nie jest grzecznościowym dodatkiem wobec Włodzimierza Czarzastego. Jest uznaniem powagi urzędu i Sejmu, który ten urząd reprezentuje. Tak samo „panie prezydencie” nie jest ukłonem wobec Karola Nawrockiego, tylko wobec głowy państwa. Kto mówi nazwiskiem i dopiskiem „z Trybunału”, nie obraża prywatnie człowieka, tylko odbiera powagę instytucji, którą tamten sprawuje z woli narodu albo z mocy ustawy. A kto sam nie chce być „Włodzimierzem Czarzastym z Sejmu”, dobrze wie, że tytuł nie należy do niego. Należy do izby.
CZYTAJ DALEJ

Potrzebujesz nadziei? Ta tajemnica Różańca przypomina, że to nie koniec

2026-10-03 21:05

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

Adobe Stock

Są sytuacje, w których trudno uwierzyć, że cokolwiek może się jeszcze zmienić. Zmartwychwstanie Chrystusa przypomina jednak, że Bóg potrafi otworzyć drogę tam, gdzie człowiek widzi tylko koniec. Jeśli dziś brakuje Ci nadziei, odmów tę tajemnicę właśnie w tej intencji.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję