W dyskusji na temat obniżenia dopuszczalności aborcji, która rozgorzała niedawno w Wielkiej Brytanii obrońcy życia posługiwali się przykładem 18-miesięcznej Amilii Taylor. Dziewczynka przyszła na świat 21 tygodni i sześć dni od poczęcia. To najmłodsze dziecko, które dzięki współczesnej medycynie udało się uratować. Jest żywym dowodem na nieprawdziwość tezy, że przed 24. tygodniem życia dziecka nie da się uratować. Taki też argument stoi za prawem, które dopuszcza aborcję przed 24. tygodniem. „Daily Mail” opisał przejmującą historię dziewczynki, której rączki po urodzeniu były wielkości paznokcia, a nóżki miały długość palca. Skóra była podobna do papieru ryżowego i tak przezroczysta, że widać było przez nią naczynia krwionośne, a nawet ruch płuc.
Rodzice Amilii długo starali się o dziecko. Wreszcie się udało. Nie był to jednak koniec problemów. Matka bardzo źle znosiła ciążę. Życie dziecka i matki praktycznie od początku znajdowało się w niebezpieczeństwie. Pani Taylor chciała jednak za wszelką cenę donosić ciążę do 24. tygodnia. Wiedziała, że tylko wtedy lekarze będą walczyć o życie dziecka. Gdyby urodziła wcześniej, dziewczynkę czekałaby śmierć. Wiedziała jednak, że nie da rady wytrzymać tak długo. Szukając ratunku dla dziecka, skłamała, jak mówi - pierwszy raz w życiu. Podała wcześniejszą o dwa tygodnie datę poczęcia. Tylko dzięki temu Amilia przeżyła. Gdy później przyznała się do kłamstwa, cały personel medyczny mówił zgodnie: to cud.
Aż 1600 dorosłych katechumenów oraz 900 dzieci przyjmie chrzest podczas tegorocznej Wielkanocy w Hongkongu. Te dane są postrzegane jako znak nadziei dla lokalnej wspólnoty Kościoła w regionie naznaczonym trudną sytuacją polityczną i ograniczeniami wolności religijnej.
Znacząca część nowych wiernych to osoby, które zetknęły się z chrześcijaństwem w szkołach katolickich lub duszpasterstwie akademickim. Jak wskazują świadectwa katechumenów, ważną rolę odegrały formacja religijna oraz organizowane pielgrzymki i inicjatywy wspólnotowe - informuje Vatican News.
W tym odcinku dotykam jednej z najbardziej poruszających scen Ewangelii — sceny, w której wiara spotyka się z bólem, rozczarowaniem i milczeniem Boga.
Wiara nie polega na udawaniu, że nic nie boli. Chcę pokazać, że Boże działanie nie przypomina magicznego ratunku w ostatniej sekundzie. Bóg nie pojawia się po to, by szybko usunąć problem, ale prowadzi człowieka głębiej — przez cierpienie, próbę i ciemność — ku wierze, która nie opiera się już tylko na emocjach, ale na prawdzie.
W diecezji sosnowieckiej trwa peregrynacja obrazu Matki Bożej. Jest samochód, jest trasa, są godziny co do minuty. Ale to wszystko przestaje mieć znaczenie w jednej chwili. Kiedy obraz jest wnoszony. Kiedy ludzie milką. I kiedy – bez żadnego sygnału – zaczynają klękać. O tej drodze, która nie jest tylko przejazdem, opowiada ojciec Karol Bilicz, paulin, jeden z dwóch „kierowców Maryi” w Polsce. Rozmawia Dominika Bem.
Zacznijmy od rzeczy, która brzmi niemal jak metafora, a przecież jest bardzo konkretna. Ojciec jest „kierowcą Matki Bożej”. Kim właściwie jest kierowca Maryi?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.