Reklama

Elementarz nowej gry

Niedziela Ogólnopolska 29/2011, str. 27

Ewa Polak-Pałkiewicz
Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Ewa Polak-Pałkiewicz<br>Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wypisy szkolne za Stalina i słodkie obrazki dołączone do nich: dobrotliwy Stalin, ojcowski Lenin rozdają dzieciom cukierki. Wokół skąpane w słońcu miasta, dymiące fabryki, kopalnie pełne roześmianych górników. Szczęśliwi ludzie na wsi - mają elektryczność! Jabłuszka na drzewach są czerwone, dzieci czyste, ulice zamiecione.
Dziś o tym raju na ziemi we wszystkich prawie zakątkach świata wstydliwie się milczy. W ojczyźnie Lenina i Stalina stoją wciąż ich pomniki. Polacy, którzy chcą pamiętać, czym był komunizm, są jednym z chlubnych wyjątków. Ale nadal istnieją w naszym kraju ludzie, którym nawyk opowiadania bajek o rzeczywistości wszedł w krew. I nawet z tego żyją. I są też inni - tak bardzo przyzwyczajeni do bajek, że zupełnie im nie przeszkadza, iż one kłamią.
Eryk Mistewicz jest, jak głoszą jego oficjalne tytuły, konsultantem politycznym i ekspertem od wizerunku politycznego. Jeśli profesja ta wydaje się komuś nieco tajemnicza, znajdzie wyjaśnienie, czytając w „Rzeczpospolitej” (z 29 czerwca br.) uwagi p. Mistewicza na temat wypowiedzi o. Tadeusza Rydzyka w Europarlamencie. Wynika z nich, że o. Rydzyk to prezent PiS dla PO w kampanii wyborczej. Dlaczego? PO dostała dobrą narrację do wykorzystania. Opowieść, na której można zbudować inną opowieść. Coś jak dawne pieśni wajdelotów czy trubadurów. Niby opowiadały o tym, co się wydarzyło, ale stopniowo samo wydarzenie zacierało się, zmieniało kontury, przekazywane z ust do ust przekształcało się w mit. Tworzyła się legenda. Dziś w miejsce legendy jest świadomie zbudowana „narracja”. Przypomina to do złudzenia żydowską hagadę, opowieść o historii, która z historią prawdziwą nie musi mieć nic wspólnego. I często nie ma. Musi mieć tylko dobrą konstrukcję. I musi być o czymś, czego ludzie chcą słuchać. Za PRL nazywało się to propagandą szeptaną. Propaganda szeptana to stugębna plotka, opowieść rodem z magla, w której znienawidzonym przez PZPR osobom dorabiano garb, skrofuły, trzecią nogę etc. Dziś nie trzeba szeptać w tramwajach i poczekalniach - choć to się nadal robi - bo są media, które każdą bajkę, czyli „narrację”, dodatkowo ugarnirują i wstawią do głównej witryny. P. Eryk Mistewicz wcale nie zamierza kryć, że dobra narracja to nic innego jak niegdysiejszy wynalazek prof. Geremka - fakt prasowy. „W spektaklu, jakim jest kampania, jak w klasycznym teatrze, jest miejsce dla dobrego i złego - zauważa.
- O. Rydzyk, mówiący, że po 1939 r. w Polsce nie rządzili Polacy, idealnie wpisuje się w swoją rolę. Nie jest przy tym ważne, co dokładnie mówił podczas konferencji. Osoby niezdecydowane, nieinteresujące się polityką, czują się obrażone. Wystarczy, aby nie zapomniały tego uczucia”. (W domyśle: są tacy, którzy się postarają, by nie zapomniały). Tak właśnie tworzy się nierzeczywistość. Tak wznosi się wieżę Babel. Ze słów, za które nie ponosi się odpowiedzialności, choć nie opisują prawdy. I mają spowodować ściśle zaplanowany efekt psychologiczny u dużej grupy ludzi. To się nazywa sterowanie. Niech „zły” będzie w niej jeszcze bardziej zły. „Dobry” niech będzie aniołem, bożkiem. Niech go kochają masy. Kogoś muszą kochać. Uzależnienie psychiczne od zgrabnie skrojonych i opowiedzianych historyjek, mniej lub bardziej bajkowych, efektownie zilustrowanych, to nic nowego pod słońcem. Człowiek tak jest skonstruowany, że zawsze ma na nie chęć. Przedłużają mu dzieciństwo. A dziś są wymarzone czasy dla Piotrusiów Panów. Nikt nie chce dojrzewać.
„Nie jest dziś najważniejsze, co się Platformie udało, a co nie. Czy są autostrady, czy nie” - dodaje do bólu szczery p. Mistewicz. Ważne jest tylko jedno, że „PiS i jego zaplecze (…) nie rozumie technik marketingu politycznego”. W owych technikach liczą się zestawy i skojarzenia obrazów i słów, które mają zapadać w podświadomość. Bynajmniej nie precyzja słów oddających prawdę o rzeczywistości, ale „precyzja każdego ruchu” (E. Mistewicz) w grze. Odbiorcę trzeba zaatakować odpowiednio dobranymi figurami, by jego obraz wroga był coraz bardziej przemożny, groźny, zatrważający. Jarosław Kaczyński to „wariat”. O. Rydzyk „nienawidzi Polaków”. To elementy sterowanej bajki, zwanej „przekazem”. Kto ma media, ma władzę. To stwierdzenie należałoby rozszerzyć o bardziej aktualne. Kto kontroluje sferę znaczeń, kto czuwa nad zmianami w języku i nad wizualnymi skojarzeniami, ten ma wpływ na pożądaną zmianę mentalności, kontroluje umysły. Władzy politycznej w klasycznym rozumieniu wcale mieć nie musi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Łódź: nowy początek Wojskowej Akademii Medycznej

2026-10-02 08:07

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Joanna Popławska

Wojskowa Akademia Medyczna wraca po 24 latach

Wojskowa Akademia Medyczna wraca po 24 latach

Po blisko ćwierćwieczu Wojskowa Akademia Medyczna powróciła na mapę polskiego szkolnictwa wojskowego. Nowy rok akademicki środowisko reaktywowanej łódzkiej uczelni rozpoczęło Mszą św. w parafii wojskowej św. Jerzego. - Polski lekarz w mundurze ma być zwiastunem pokoju i ocalenia - mówił ks. ppłk Tomasz Krawczyk.

Wojskowa Akademia Medyczna w Łodzi została utworzona 1 lipca 2026 r. na bazie Wojskowego Centrum Kształcenia Medycznego. Uczelnia ma kształcić przede wszystkim na potrzeby Sił Zbrojnych RP, przygotowując kandydatów do zawodowej służby wojskowej oraz żołnierzy zawodowych do wykonywania zawodów medycznych, m.in. lekarza, lekarza dentysty, pielęgniarki, ratownika medycznego, farmaceuty i fizjoterapeuty.
CZYTAJ DALEJ

Wałbrzych. Ostatnia prosta przed święceniami

2026-10-01 20:00

[ TEMATY ]

diakonat stały

Janusz Radziszewski

Diecezjalny Ośrodek Formacyjny w Opolu

Janusz Radziszewski podczas uroczystego wyznania wiary przed święceniami diakonatu stałego.

Janusz Radziszewski podczas uroczystego wyznania wiary przed święceniami diakonatu stałego.

Już tylko kilka dni dzieli Janusza Radziszewskiego od święceń diakonatu stałego. 1 października w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego kandydat złożył wymagane przed święceniami wyznanie wiary i przysięgę.

To kolejna, a zarazem jedna z ostatnich stacji na drodze Janusza Radziszewskiego do diakonatu stałego. W czwartek 1 października podczas liturgii w wałbrzyskiej parafii na Podzamczu złożył on uroczyste wyznanie wiary oraz przysięgę przewidziane dla kandydata przygotowującego się do przyjęcia święceń.
CZYTAJ DALEJ

Marszałku, wyjdź zza stodoły

2026-10-03 00:09

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Oj, pycha kroczy przed upadkiem. Na piątkowej konferencji w Sejmie Krzysztof Nowina-Konopka z WPolsce24 jako jedyny na sali powiedział rzecz elementarną. Marszałek Włodzimierz Czarzasty występuje publicznie, na tle flag, przed kamerami, dziennikarzami, a za pośrednictwem mediów przed milionami Polaków i mówi o prezydencie „Karol Nawrocki”, a o prezesie Trybunału „Bogdan Święczkowski z Trybunału”. Tymczasem nikt do niego samego nie zwraca się „Włodzimierz Czarzasty z Sejmu”, tylko „panie marszałku”. Apel prosty: do ludzi na konstytucyjnych stanowiskach zwracać się adekwatnie. Oczywiste? Jak widać wciąż nie dla wszystkich.

I tu nie chodzi o żaden formalny przepis. Nikt nie wyciąga regulaminu Sejmu ani kodeksu dobrych manier. Zwrot „panie marszałku” nie jest grzecznościowym dodatkiem wobec Włodzimierza Czarzastego. Jest uznaniem powagi urzędu i Sejmu, który ten urząd reprezentuje. Tak samo „panie prezydencie” nie jest ukłonem wobec Karola Nawrockiego, tylko wobec głowy państwa. Kto mówi nazwiskiem i dopiskiem „z Trybunału”, nie obraża prywatnie człowieka, tylko odbiera powagę instytucji, którą tamten sprawuje z woli narodu albo z mocy ustawy. A kto sam nie chce być „Włodzimierzem Czarzastym z Sejmu”, dobrze wie, że tytuł nie należy do niego. Należy do izby.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję