Droga Pani Aleksandro! Dziękując Panu Bogu za wszelkie dobro, które otrzymujemy za Pani pośrednictwem, dzielę się dobrym słowem (w załączeniu). Dzielę się też niedawno usłyszanym słowem, które „rozjaśniło” mi problem: „Miłość siebie samego Każe nam wybierać nie to, Co łatwe i przyjemne, Ale to, co dobre i zbliżające nas do Boga”. Ja nadal cieszę się wolnością życia na emeryturze i staram się jak najlepiej wykorzystać każdą chwilę, bo każda procentuje na życie wieczne. Modlę się o szczęśliwą śmierć i - jak radzi św. Terenia - staram się już myślą przebywać w niebie, aby nie zaskoczył mnie ten najważniejszy dzień ziemskiego życia - dzień przejścia „na drugi brzeg”. Jako że walczę o duszpasterstwo emerytów, załączam rzecz o jesieni życia - artykuł, który uratował mi życie w sytuacji bardzo głębokiego dołka. Teraz staram się pomagać innym, aby niepotrzebnie się nie zadręczali - ten czas lepiej przeznaczyć na modlitwę. Pozdrawiam! Pamiętam w modlitwie! Z Bogiem! Maria z Leska
No i mamy ciekawy, nowy temat. Czy działa gdzieś duszpasterstwo emerytów? Bo ja z czymś takim jeszcze się nie spotkałam. Przejrzałam Internet, owszem, są takie miejsca, gdzie spotykają się osoby starsze, ale nie jest to zinstytucjonalizowane ani jakoś pozbierane. A może warto o czymś takim pomyśleć? Co Państwo na to? Proponuję od razu panią Marię z Leska na „matkę chrzestną” tego pomysłu, bo pierwsza wyraźnie o tym napisała, no i jest „starą” korespondentką, prawie od początku rubryki, a to też zobowiązuje.
Zobaczymy, co z tego wyniknie. A może ktoś będzie miał inne propozycje, pomysły?
Wydaje mi się, że coś takiego jest potrzebne, gdy spoglądam dokoła siebie na swoje P.T. „koleżanki” i „kolegów” z jednej półki. Przydałaby się jakaś linia przewodnia na stare lata. Nawet jeśli ktoś już jest w jakiejś wspólnocie, to na pewno by nie zaszkodziło, żeby się włączyć w grupę wsparcia religijnego w najbliższym otoczeniu, np. przy własnej parafii. Jeśli gdzieś są takie grupy - proszę napisać o tym. Będziemy je propagowali.
„O, nierozumni Galaci! Któż was urzekł?” Paweł pisze z temperamentem, którego nie łagodzi żaden sekretarz. Czasownik baskainein oznacza rzucenie uroku, złego oka. Galaci zachowują się, jakby ktoś ich zaczarował, a przecież „przed oczami ich nakreślono obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego”. Grecki czasownik proegraphē mówi o publicznym wywieszeniu, jak edyktu na tablicy. Głoszenie Pawła było więc obwieszczeniem Ukrzyżowanego na oczach wszystkich. Kto widział ten afisz, a wraca do rachub Prawa, ten uległ czarom. Argument Apostoła jest empiryczny. Paweł zadaje pięć pytań pod rząd, jak w przesłuchaniu: „czy Ducha otrzymaliście dzięki uczynkom wymaganym przez Prawo, czy z powodu posłuszeństwa wierze?” Galaci mają w pamięci własne początki, Ducha, charyzmaty, cuda. Wszystko to przyszło przez wiarę w usłyszane słowo. „Zaczęliście duchem, a chcecie dokończyć ciałem?” To pytanie przekracza spór galacki i dotyka stałej pokusy religijnej. Zaczynać od łaski, a kończyć na własnych zabezpieczeniach. Przyjąć dar, a potem próbować zapracować na niego wstecz. Teologia zna tę perykopę jako jeden z filarów nauki o darmowości łaski, przypomnianej z całą mocą przeciw pelagianom przez Augustyna i przez II Synod w Orange (529). Duch jest darem uprzedzającym, który dopiero uzdalnia do czynów. Kościół w swojej praktyce zna porządek i prawo, i słusznie, ale porządek stoi na straży daru. Gdy środki zaczynają udawać źródło, wraca pytanie Pawła, i lepiej, żeby wracało: kto was urzekł?
Zwracając się do Polaków podczas audiencji generalnej, Papież zawierzył ich wstawiennictwu Matki Bożej Pięknej Miłości oraz św. Siostry Faustyny Kowalskiej. Zachęcił, by w codzienności „zawsze ufali Bogu, który jest Panem dziejów”.
Pozdrawiając Polaków, Leon XIV zaznaczył też obecność pielgrzymów z diecezji łomżyńskiej oraz siedleckiej wraz z ordynariuszem łomżyńskim bp. Januszem Stepnowskim, ordynariuszem siedleckim bpem Kazimierzem Gurdą oraz biskupem pomocniczym diecezji siedleckiej Grzegorzem Suchodolskim. Łomżanie przybyli do Rzymu z pielgrzymką dziękczynną z okazji 100. rocznicy utworzenia ich diecezji, zaś pielgrzymi z Siedlec dziękowali za 30. rocznicę beatyfikacji Męczenników Podlaskich.
W ciągu zaledwie dwóch ostatnich dni Polską wstrząsnęła seria brutalnych wydarzeń. Zaplanowane ataki nastolatków na rówieśników i nauczycieli na terenie placówek oświatowych to coś więcej niż incydenty. To dramatyczny obraz głębokiego kryzysu wychowawczego. Kiedy w przestrzeni szkolnej krew zastępuje atrament, musimy zadać sobie trudne pytanie: gdzie jako społeczeństwo popełniliśmy błąd? Na to pytanie, w świetle najnowszych wydarzeń, odpowiada ekspert oświatowy Andrzej Sosnowski.
Fala przemocy, z którą mamy dziś do czynienia, nie wzięła się znikąd. Choć media nagłaśniają obecnie te najbardziej drastyczne przypadki, eksperci od dawna alarmowali, że w polskich szkołach systematycznie rośnie agresja, a uczniowie potrafią wnosić na teren placówek niebezpieczne narzędzia. Jak diagnozuje Andrzej Sosnowski, obecna czarna seria to tragiczny finał długofalowego procesu erozji systemu polskiej szkoły.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.