Reklama

Uczeń wart uwagi

Edukację coraz częściej rozumie się dziś jako nabycie wiedzy, a nie jako wychowanie człowieka. Stworzony został rynek usług edukacyjnych, na którym funkcjonują jednocześnie metody tradycyjne, nowoczesne, a nawet inspirowane filozofią New Age. Rodzice wybierając jedną z tych metod dla swoich dzieci, niestety, skupiają się głównie na efektach w wykształceniu. Pragniemy zaprezentować metodę, która nie tylko widzi pierwszeństwo wychowania nad wykształceniem, ale także jest zgodna ze światopoglądem chrześcijańskim. To edukacja zróżnicowana, reprezentowana w Polsce przez szkoły Stowarzyszenia „Sternik”

Niedziela Ogólnopolska 41/2011, str. 22-23

Archiwum Kongresu EASSE

Josep Maria Barnils - prezes Europejskiego Stowarzyszenia Edukacji Zróżnicowanej

Josep Maria Barnils - prezes Europejskiego Stowarzyszenia Edukacji Zróżnicowanej

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

AGNIESZKA KONIK-KORN: - Proszę powiedzieć, co to jest edukacja zróżnicowana? Czym różni się kształcenie dzieci i młodzieży w tego typu placówkach od standardów, jakie oferują inne szkoły?

JOSEP MARIA BARNILS: - Koncepcja edukacji spersonalizowanej polega na osobowym podejściu do każdego ucznia. Przed trzema, czterema laty EASSE, do którego należy ponad 2 tys. szkół w 16 krajach Europy, opublikowało książkę pt.: „Edukacja spersonalizowana”. Jej autorom zależy na tym, by zachęcić wszystkie kraje do stosowania tego typu edukacji. Chodzi bowiem o to, by każdemu uczniowi towarzyszyć w rozwinięciu jego niepowtarzalnych umiejętności i predyspozycji. Celem takiego nauczania nie jest zdobycie szczegółowej wiedzy, ale maksymalny rozwój dziecka jako osoby, by mogło dobrze służyć społeczeństwu. Potrzeba, aby rodzice i nauczyciele najpierw poznali zalety i wady, możliwości i ograniczenia dzieci, po to, by traktować każdego indywidualnie, uwzględniając całokształt jego przeżyć, zdolności i predyspozycji. Chodzi o to, by nauczyli je działać na wszystkich płaszczyznach życia.
W edukacji spersonalizowanej ważne jest, czy dany człowiek jest kobietą, czy mężczyzną, bo od urodzenia kobiety i mężczyźni różnią się od siebie. Stąd od edukacji spersonalizowanej dochodzimy do edukacji zróżnicowanej...

Reklama

- A zatem wracamy do modelu edukacji, który niemal do połowy XX wieku dominował w większości państw Europy, czyli do wychowania niekoedukacyjnego. Dla młodego pokolenia matek i ojców może się to wydawać czymś dziwnym i przestarzałym. Jak to się dzieje, że w Europie Zachodniej następuje powrót do tego typu kształcenia?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Ten zwrot możemy obserwować nie tylko w Europie Zachodniej, ale na całym świecie. Każdy kraj rozumie, że aby się rozwijać, trzeba edukować młode pokolenia. Nie chodzi jednak o to, by wykształcić całą grupę ludzi, ale każdego człowieka z osobna. Celem zatem jest doprowadzenie do tego, by każdy uczeń osiągnął najlepsze wyniki według swoich indywidualnych umiejętności. Dlatego my wolimy mówić nie o szkołach żeńskich i męskich, ale o szkołach dla dziewcząt i dla chłopców. Najlepszym sposobem (a dla mnie jedynym), aby taką edukację prowadzić, jest branie pod uwagę charakterystyki odpowiadającej konkretnej płci i edukowanie w sposób do tego adekwatny. Szkoły, w których uczą się same dziewczynki lub tylko chłopcy, ułatwiają nauczycielom wychowywanie. W zwykłej, koedukacyjnej szkole jest to o wiele trudniejsze. Przykładowo jeśli 13-letniej dziewczynce powiem coś moim normalnym tonem głosu, ona może pomyśleć, że ją karzę, bo mówię to w sposób, do jakiego nie jest przygotowana. Reakcją dziewczynki będzie zawsze pytanie: Dlaczego na mnie krzyczysz? Jeśli wchodzę do klasy chłopców i mówię tym samym tonem - oni traktują to normalnie, nie jest to dla nich żaden stres.

- Wiele osób będzie w tym jednak widzieć stereotypy, że dziewczynki są w czymś gorsze od chłopców, a chłopcy mniej grzeczni niż dziewczynki. Czy edukacja spersonalizowana podtrzymuje te stereotypy?

Reklama

- Chłopcy na początku mają trudności z nauką przedmiotów humanistycznych czy artystycznych. Dziewczynki natomiast wykazują mniej zdolności, jeśli chodzi o przedmioty ścisłe, nie angażują się w zadania ścisłe, bo czują się słabsze. Takie same uczucia żywią chłopcy np. w stosunku do teatru. O tym, jak działają szkoły zróżnicowane, prowadzące edukację spersonalizowaną, może świadczyć przykład hiszpański. Każdego roku w Hiszpanii organizowany jest światowy konkurs robotyki dla szkół średnich. Jedna ze szkół dla dziewcząt w Barcelonie zgłosiła swój udział w tym konkursie. Okazało się, że dziewczyny wygrały go na terenie Katalonii, potem zdobyły pierwsze miejsce w kraju, a w USA dostały nagrodę specjalną. Gdyby te dziewczęta chodziły do szkoły koedukacyjnej, jestem pewien, że ani jedna nie startowałaby w tym konkursie.
Edukacja, która bierze pod uwagę różnice między chłopcami a dziewczynkami, powinna być czymś powszechnym. Przecież w szkołach koedukacyjnych także można kształcić w ten sposób. Wiele jednak zależy od dobrej woli i ciężkiej pracy nauczyciela. Wiek gimnazjalny to okres, edukacja zróżnicowana może być bardzo przydatna nie tylko w nauce, ale przede wszystkim w wychowywaniu uczniów.
W szkołach zróżnicowanych, nauczyciele są zazwyczaj tej samej płci co uczniowie - po to, by lepiej można było zrozumieć ucznia. Jeśli są nauczyciele, którzy się trudzą, by kształcić dzieci z podejściem indywidualnym, ale za swój wysiłek nie otrzymują rekompensaty czy wdzięczności od rodziców lub dyrekcji szkoły, po jakimś czasie wypalają się, tracą chęć do takiej trudnej i odpowiedzialnej pracy. Nade wszystko jednak uczniowie muszą czuć się akceptowani i kochani.

- Przeciwnicy edukacji spersonalizowanej zarzucają jej brak przygotowania dzieci do integracji z osobami płci przeciwnej w życiu dorosłym. Czy ma Pan doświadczenia, które przeczyłyby tego typu zarzutom?

- Przed sześcioma laty, będąc w Ekwadorze, udzielałem wywiadu dziennikarce, która zadała mi to samo pytanie. Zapytałem, w jakiego typu szkole się uczyła. Odpowiedziała, że w szkole dla dziewcząt. Wtedy zapytałem, czy miała jakieś problemy z nawiązywaniem relacji z płcią przeciwną. Odpowiedziała, że żadnych. I takie właśnie jest moje doświadczenie. Przez 30 lat pracy w szkołach, w których oddzielnie uczą się chłopcy, a oddzielnie dziewczęta, nie spotkałem żadnej osoby, która miałaby problemy z integracją z płcią przeciwną. Trzeba wziąć pod uwagę, że dzieci spędzają w szkole tylko 1/3 lub ¼ dnia, zatem pozostały czas jest m.in. po to, by integrować się z innymi osobami. Doświadczenie pokazuje, że w szkołach koedukacyjnych chłopcy mniej szanują dziewczynki, które uczą się razem z nimi. Kiedy dzieci są razem w klasie, szczególnie w wieku gimnazjalnym, dziewczynki często uczą się lepiej od chłopców. Dlatego oni chcą udowodnić, że są lepsi i robią to siłowo. Potrzebują pokazać płci przeciwnej, że są mężczyznami, i stąd się bierze ten mniejszy szacunek - to taka swoista demonstracja siły.

Reklama

- Kolejnym zarzutem, z którym można się zetknąć, jest stwierdzenie, że w szkołach niekoedukacyjnych częściej dochodzi do zachowań homoseksualnych. To bardzo mocny zarzut. Czy rodzice, posyłając swoje dzieci do szkół dla dziewcząt lub chłopców, mają się czego obawiać?

- Nie istnieją żadne badania, które by potwierdziły takie zarzuty. Są natomiast dowody na to, że w szkołach koedukacyjnych więcej dziewcząt zachodzi w ciążę. Nie poleca się, by rodzice posyłali dziś dzieci do szkół męskich lub żeńskich z internatem. Jest to dość ryzykowne, szczególnie gdy mówimy o dzieciach w wieku 11-16 lat, które mieszkają w bursach, w kilkuosobowych pokojach. Ten wiek jest bardzo trudny. We wcześniejszym wieku nic takiego się nie dzieje. Dlatego najlepiej, gdy dzieci chodzą do szkoły prowadzącej edukację zróżnicowaną, ale mieszkają w domu z rodzicami.

- Jak funkcjonują szkoły prowadzące edukację spersonalizowaną?

- W naszych szkołach każda rodzina ma tutora - opiekuna, który rozmawia z dzieckiem i jego rodzicami, wypracowując wspólne metody wychowawcze. 3-4 razy do roku tutor spotyka się z rodzicami dziecka, a 1-3 razy w miesiącu z uczniem, którym się opiekuje. Do dziś bardzo często rozmawiam z moimi uczniami, którzy chcą ze mną podzielić się swoimi radościami i smutkami. To nie tylko wychowywanie, ale także przyjaźń. Uczniowie czują się zrozumiani. Jaka jest podstawa tych szkół? Zaufanie rodziców do swoich dzieci, do szkoły i nauczycieli, a nauczycieli do rodziców i uczniów. Jeśli nie byłoby tego zaufania, kształcenie i wychowywanie byłoby niemożliwe. Rodzice zapisują dzieci do naszych szkół, bo ufają, że nauczyciele zrobią wszystko, co mogą, by pomóc uczniom wydobyć ich największe talenty i rozwinąć skrzydła. Nauczyciele natomiast ufają, że rodzice będą współpracować z nimi w tym procesie edukacji i rozwoju dzieci. Kiedy 20 lat temu zakładaliśmy pierwszą szkołę, powieszono w niej zegary, by kontrolować punktualność nauczycieli. Po dwóch miesiącach zarządziłem, by te zegary zdjęto. Bo jeśli ja, jako dyrektor, nie będę ufał moim nauczycielom, to lepiej, żeby ich zwolnić.
Nauczyciele wybierani są bardzo starannie, choć nieraz, oczywiście, popełniamy błędy. Ale szybko można się w tym rozeznać. Jeśli nauczyciel zda sobie sprawę, że nie jest to jego szkoła, lepiej dla wszystkich, żeby ją zmienił. 95 proc. nauczycieli naszych szkół to ludzie zakochani w tym projekcie. Realizują się tu. Każdy człowiek potrzebuje jakiegoś ideału zawodowo i rodzinnie. Jeśli edukacja zróżnicowana, poświęcenie uwagi każdemu uczniowi z osobna nie cieszy nauczyciela, wydaje mu się, że to za dużo pracy - lepiej, żeby zrezygnował. Jednocześnie trzeba mieć świadomość, że przecież nikt z nas nie jest doskonały. Każdy jednak, jeśli tylko chce, może nad sobą pracować.

* * *

W dniach 7-8 października 2011 r. w Warszawie odbywa się trzeci (po Barcelonie i Rzymie) Kongres Edukacji Zróżnicowanej. Obraduje pod hasłem: „Sukces w edukacji. Personalizacja nauczania” i gromadzi czołowych światowych praktyków i teoretyków tego zagadnienia.
Prezentują oni metody nauczania, wyniki badań dotyczące osiągnięć modelu edukacji spersonalizowanej i zróżnicowanej oraz konkretne światowe doświadczenia realizacji tego typu nauczania w szkołach publicznych i niepublicznych.
Organizatorzy Kongresu liczą, że to wydarzenie będzie znaczącym wkładem na rzecz polepszenia poziomu nauczania w Polsce oraz rozwoju innowacyjności i pluralizmu w edukacji. Więcej informacji o kongresie na stronie: www.easse.org.pl.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przychodzisz do mnie, Panie

2026-08-04 13:40

Niedziela Ogólnopolska 32/2026, str. 20

[ TEMATY ]

homilia

Karol Porwich/Niedziela

Jak playlisty na platformach streamingowych ułożone są hierarchicznie według popularności utworów, tak podobnie dzieje się z piosenkami religijnymi. One też migrują w świadomości muzycznej wspólnoty i zamieniają się miejscami. Jedną z najpopularniejszych, śpiewanych z lubością przez młodzież jest piosenka W lekkim powiewie przychodzisz do mnie, Panie. To prawdziwy kościelny hit. Nawiązuje wprost do dzisiejszego pierwszego czytania, ukazującego doświadczenie Eliasza, który właśnie w muśnięciu łagodnego wiatru rozpoznał Boga. Nie było Go natomiast w gwałtownych i przerażających zjawiskach. To bardzo pocieszające. Okazuje się bowiem, że Bóg nie chce straszyć człowieka, ale pragnie się nam objawiać w sposób dla nas przyjemny. Ileż razy słyszeliśmy na rekolekcjach, że trzeba zadbać o silentium sacrum – świętą ciszę, bo w niej można spotkać Boga. On się z nikim nie przekrzykuje, nie konkuruje, nie potrzebuje tuby wrzaskliwej propagandy, tylko cierpliwie mówi do naszego serca. Całymi latami. W religijnej ciszy szepcze do sumienia i wzywa do miłości. Prosi o jej odwzajemnienie. Pokój serca oddanego Bogu jest chyba największą wartością, jaką można mieć w życiu. Młodzież śpiewająca wspomnianą piosenkę ma dobrą intuicję. Rozumiemy to lepiej podczas fali upałów. Lekki zefirek w dusznym pomieszczeniu jest wybawieniem dla rozgrzanego ciała. Tchnienie Ducha Bożego działa jeszcze mocniej na doświadczającą dokuczliwego rozedrgania duszę człowieka. Modlitwa, spowiedź, Eucharystia, bliskość braci w wierze, radość wspólnoty, znaleziona odpowiedź na uporczywe pytanie, rozpoznana droga życia, dobra rada mądrego – to tylko niektóre elementy opisywanego zjawiska. Mawiamy wtedy: Pan jest wielki, alleluja, amen.
CZYTAJ DALEJ

Filip Gurłacz: Każdy niesie swój krzyż; nie da się go porzucić – trzeba zaakceptować, że jest częścią naszego życia

2026-08-02 20:58

[ TEMATY ]

film

świadectwo

Mat.prasowy

Kadr z filmu - (L)Filip Gurłacz i (P)Andrzej Mastalerz

Kadr z filmu - (L)Filip Gurłacz i (P)Andrzej Mastalerz

Janek (Filip Gurłacz) to chłopak, któremu życie nie dało szansy na beztroską młodość. Porzucony przez ojca alkoholika (Andrzej Mastalerz) każdego dnia walczy o przetrwanie i opiekuje się ciężko chorą matką (Maria Gładkowska). Aby zdobyć pieniądze na leczenie i utrzymanie domu, podejmuje coraz bardziej ryzykowne decyzje, wpadając w spiralę problemów, z której coraz trudniej się wydostać. Gdy nad jego życiem zbierają się najciemniejsze chmury, a utrata wszystkiego wydaje się nieunikniona, niespodziewanie powraca ojciec. Człowiek, który zawiódł najmocniej! O czym mowa?

Mowa o filmie Odzyskany. To poruszająca, pełna emocji opowieść o rodzinie, przebaczeniu i nadziei, która potrafi się odrodzić nawet w najbardziej beznadziejnych okolicznościach. To historia o utraconym dzieciństwie, tęsknocie za bliskością i walce o drugą szansę, zanim będzie za późno.
CZYTAJ DALEJ

Papież na „Anioł Pański”: w każdej sytuacji Jezus nas nie opuszcza

2026-08-09 12:15

[ TEMATY ]

Watykan

Leon XIV

Vatican Media

Nie popadajmy w rozpacz, nawet kiedy czujemy się bezradni wobec problemów, gdyż w każdej sytuacji Jezus nas nie opuszcza, jeśli z pokorą przyjmiemy Go do naszego życia. Mówił o tym Leon XIV w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański”, którą odmówił z wiernymi zgromadzonymi na Placu św. Piotra w Watykanie.

Komentując fragment Ewangelii o Jezusie, który na Jeziorze Galilejskim przychodzi do uczniów pośród burzy, krocząc po wodzie, papież zwrócił uwagę, że Jego uczniowie „stają bezradni i przerażeni wobec groźby fal i przeciwnego wiatru”. Jednak „obecność Pana wszystko zmienia: Piotr potrafi nawet uczynić kilka kroków po falach w Jego stronę; potem jednak ogarnia go lęk, zaczyna tonąć, a Jezus go ratuje”. Kiedy zaś burza ustaje, z serc uczniów spontanicznie wypływa wyznanie wiary: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym!”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję